Wczoraj po powrocie z pracy mój małżonek zajrzał do garnka pełnego parującej zupy (krem jarzynowy zresztą), pociągnął nosem i powiedział:

- Suuuupeeer! A co na drugie danie?

To już prawie 7 lat jak się znamy, 2,5 roku po ślubie, a w nim wciąż nie śpi nadzieja, że któregoś dnia ugotuję dwudaniowy obiad… O święta naiwności!