Przedwczoraj mąż po powrocie z pracy wręczył mi kwiaty. Ot tak, bez okazji. Na wszelki wypadek zapiszę to tu, bo nie wiadomo kiedy znów mi się to przytrafi.
Swoją drogą podejrzana sprawa.

Albo nie może uwierzyć w tę sielankę, którą mu ostatnio urządzam w domu (uprane, posprzątane, ciepły obiad na stole, gdy wraca z pracy) albo ma kochankę…