Małżonek szacowny utracił był 10 kg masy, ale nie na skutek wchodzenia i schodzenia z wagi, tylko diety niejakiego Dukana. Zajęło mu to jakiś miesiac, a potem jak gwałtownie zaczął, tak gwałtownie skończył („prawdziwego mężczyzne poznaje się…”).
Owe 10 kg ja natomiast przytyłam. No dobra, na razie 8, ale nie ma się co łudzić, że do 10 nie dojdę. Na moje oko dojdę zresztą do 12, albo i 13. Nie więcej, mam nadzieję. A potem zamierzam gwałtownie zrzucić. Bardzo gwałtownie…