ael blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 3.2011

Gdybym miała powiedzieć czego najbardziej mi brak przez te ostatnie pół roku, to (pomijając cholerną dietę cukrzycową od dwóch tygodni) byłby to taniec. Żadna tam ze mnie Edyta Herbuś, w zasadzie ja raczej z tych, co im muzyka z tańcu nie przeszkadza, ale – mimo brzucha – jakby mi zagrali, to podskoczyłabym jeszcze. No, chciałabym podskoczyć…

No i w przyszłym tygodniu zaszczycę swoją obecnością jeden z warszawskich szpitali. Na dni parę. Premierowo. Czuję, że będzie naprawdę ostro…

Małżonek szacowny utracił był 10 kg masy, ale nie na skutek wchodzenia i schodzenia z wagi, tylko diety niejakiego Dukana. Zajęło mu to jakiś miesiac, a potem jak gwałtownie zaczął, tak gwałtownie skończył („prawdziwego mężczyzne poznaje się…”).
Owe 10 kg ja natomiast przytyłam. No dobra, na razie 8, ale nie ma się co łudzić, że do 10 nie dojdę. Na moje oko dojdę zresztą do 12, albo i 13. Nie więcej, mam nadzieję. A potem zamierzam gwałtownie zrzucić. Bardzo gwałtownie…


  • RSS