ael blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 5.2010

Chodzę sobie dzisiaj po Auchan i jak to zwykle bywa w weekendy jestem zupełnie do siebie niepodobna: buty na płaskim obcasie, zero makijażu, włosy w kitkę, mała niunia po prostu. Zakupy robię – wiadomo – z kartką i długopisem w ręku. Wybieram akurat jakieś jabłka czy banany, więc w jednym ręku trzymam torebkę na nie, a drugą pakuję. Listę zakupów trzymam chwilowo w ustach. Nagle słyszę:

- nie bierze się do buzi!

Rozglądam się. Tuż obok w skłepowym wózku siedzi ciemnowłosy trzylatek i wpatruje się we mnie z marsową miną…

- NIE BIERZE SIĘ DO BUZI !!! – upomina mnie ponownie

Zawstydzona wyjmuję kartkę z ust i z przepraszającą miną czmycham spłoszona między skrzynki z owocami.

Za kilkanaście lat zmienisz zdanie, przystojniaczku –

- myślę

po minucie.

Popołudniu małżonek oddaje się drzemce, ja zaś – w przypływie szaleństwa – duszę w kuchni pieczarki, celem spreparowania rożków francuskich z pieczarkami. Pieczarki duszą się w zasadzie same, więc półleżę obok męża z laptopem na kolanach.

Małżonek budzi i mruczy: Chyba sąsiedzi coś gotują…
Ja: yyy?
Mąż: no bo tak jedzeniem pachnie…
Ja: ale to nie sąsiedzi
Mąż: (ze szczerym zdumieniem): GOTUJESZ COS???

Jestem jak Nigella Lawson. Gotuję raz na tydzień, ale za to nieźle.

Albo rzadziej…


  • RSS