Właśnie przed chwilą mąż strzelił mi ( w sensie sfinansował) okulary słoneczne za jakieś siedem stówek.
Cóż, potrzebuję ich, stać nas, a jego w szczegolności. Okulary są ładne, modne, stylowe i w ogóle.
Dlaczego zatem nie umiem się tym cieszyć?
Dlaczego zamiast myśli „ale będę mieć świetne okulary” w głowie kołacze mi się myśl „o ja j…ę, tyle kasy za okulary, czy naprawdę musiałam je mieć?”

Mentalność biedaka?