Do tej pory martwiłam się tym, że w pracy jest bardzo, bardzo źle, a wizja większego mieszkania sypie się jak domek z kart. Taka beznadziejna wizja bezrobocia, upokorzenia i braku nadziei na lepszą przyszłość.
A teraz się dowiedziałam, że moją mamę zabrało dziś pogotowie i leży w szpitalu. Zawroty głowy, wymioty, nie dała rady sama wstać z łóżka. Jutro będą jej robić jakieś badania, a w naszych głowach już kołacze się wizja najgorszego. Ma 55 lat. Z mamą zawsze dam sobie radę….
Dzięki Bogu jest ze mną Paweł.
Na zaśnięcie z powodu pracy brałam dwie tabletki Persenu i drinka. Co muszę wziąc na dzisiejszą noc? A co na następne?