ael blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 10.2009

Właśnie przed chwilą niemal umarłam, ale na szczęscie mąż uratował mi życie.
Tuż po konsumpcji warkoczyka serowego (tak, tak, dziś też) przystąpiłam do konsumpcji czekolady (z kronikarskiego obowiązku: mleczna z orzechami i rodzynkami), zaś mąż moj oddawał się popołudniowej drzemce. Zachłystnąwszy się natomiast pierwszym kawałkiem prawie przeniosłam się na lepszy świat. Mąz mój jednak ocknął się z drzemki i uratował mi życie poprzez pierdzielnięcie w plecy. Następnie rzucił retoryczne „Boże, ile ty masz lat” i powrócił do drzemania. Bohater mimo woli normalnie.
A teraz, kiedy już pojadłam sera wędzonego i czekolady, chętnie bym czymś popiła…

Warkocz, warkocz

4 komentarzy

Mam nowe uzależnienie. Już nie tylko kiszoną kapustę będę wygrzebywała z torebki tuż po odejściu od kasy. Nie tylko oliwki zielone drylowane zawładną moimi nocnymi zachciankami. Życie ma lepszy smak, jeżeli jego towarzyszem jest warkoczyk serowy wędzony. Najlepiej ze trzy opakowania. Tuż po odejściu od kasy.


  • RSS