Ha, już wiem, czego mi brak! Ubrań i butów. Ależ oczywiście, że przez lata całe moją tęsknotę za odchodzącym latem koiły nowe trampki i dresy na WF, nowe buty, nowe dzinsy, nowe bluzki, i w ogóle wszystko czego potrzeba do szkoły. A w tym roku nie mam! W zeszłym też nie miałam. A na dworzu coraz zimniej. Lato odchodzi bezpowrotnie. Wypada zacząć chować letnie ciuszki i wyciągnąć te na sezon jesienny. I oczywiście dokupić nowe, pachnące sklepem i najmodniejsze w całej wsi. Nie wiem czy będę mieć za co, bo ostatecznie wczoraj kupiliśmy w końcu nowe auto, które jest fajne (granatowe!), ale to nie to samo, co nowy plecak i tenisówki!

PS. Nowe książki też miałam na 1 września, ale to chyba nie tego mi tak brak…