ael blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 4.2009

 Ja tam nic nie mówię, ale…

- dziś przy windzie w naszym penthousie były ślady igliwia… normalnie ktoś choinkę wynosił… jak to po świętach…

- mój Narzeczony odmówił spożycia obiadu, albowiem sie odchudza… nie przeszkodziło mu to zjeść 5 kawałków ciasta na podwieczorek oraz wypić 2 Carlsbergów na kolację, o chipsach paprykowych nie wspominając… ja się nie odchudzam, więc zjadłam 3 kawałki ciasta i wypiłam 1 Carlsberga….

- Urząd Skarbowy przy ul. Lindleya się zepsuł… konkretnie państwo zapomnieli, że ta zabawa z rozliczaniem podatku polega na tym, że to ONI ZWRACAJĄ KASE MI, a nie na tym, że JA IM MUSZE DOPŁACIĆ… nie bardzo wiem jak im wytumaczyć, że już miałam plany związane ze zwrotem podatku…

Idę prasować koszule. Męskie. Z własnej, nieprzymuszonej woli. Na co mi przyszło…

W sklepie najbliższym memu domowi jest pralnia, Panda się nazywa. Cała okolica obwieszona jest reklamami z cyku: „pranie w godzinę, wszystko w jednej cenie”.
W poniedziałek zaniosłam tam mój szary płaszczyk w gołębim odcieniu i godzina trwała… tadammmmmmmmmm… do czwartkowego popołudnia.
Poszłam tam dziś (niedziela), z błękitnym płaszczykiem z kolei, i godzina będzie trwać… tadammmm… tylko do wtorku!


  • RSS