No dobra, napisze co u mnie słychać na przykład po to, żebym za 3 lata wiedziała co było u mnie słychać.

1. Byłam na wakacjach. No powiedzmy. Tydzien wolnego mialam po prostu. Z czego 4 dni spedzilismy w Olsztynie. Nad jeziorem i tak dalej. Wszystko dobrze, tylko padało i zimno bylo jak diabli. JAK DIABLI. Nogi zmoczylam do kostek i wymieklam. Generalnie zwiedzialm Olsztyn, jakies zamki i nawet 1 kosciół. Nie nudzilam sie, bo akurat mialam do towarzystwa wysokiego bruneta z broda, lat 25. Łaziłam bez makijażu, a on twierdził, że jestem ślicznotką. W ramach rewanżu poszłam z nim do kina na „Transformersów”. Zrejterowałam po kwadransie do manicurzystki, ale fakt pozostaje faktem: poszlam z nim do kina na „Transformersów” :)

2. Jest w życiu jedna rzecz, któa przeraża mnie stale i niezmiennie. POBIERANIE KRWI. Pamietamy jak 3 lata temu zemdlałam na okolicznośc pobierania krwi nawet przed tym zabiegiem, a potem spektakularnie puscilam pawia na stacji Metro Pole Mokotowskie, wszystko ze stresu oczywiscie, tak? No to uwaga: bylam na pobieraniu krwi. No i kto ma mientkie serce ten musi miec twarda dupe. Czy cos w tym rodzaju. W kazdym razie spektakularnie nie zemdlalam i wpisze to na liste tegorocznych sukcesow. Bohatersko poszlam sama. Heroicznie powtarzalam w myslam mantre: „k…, k…, k…”. No i tego, refleksje mam dwie. Po pierwsze skoro nie mdleje juz przy pobieraniu krwi (no przynajmniej raz nie zemdlalam) to moze juz czas pokusic sie o ciążęęęęęęęęęęęę? I po drugie: człowiek po kwadransie pobytu w szpitalu na Wołoskiej na ochotę wstąpić do CBA, i wiecie, doktor G. i te sprawy.

3. No i jak juz bohatersko nie zemdlalam to nastepnego dnia odebralam wyniki. No i wiecie, po 15 minutowych studiach medycznych w internecie zdiagnozowalam u siebie przyczajoną białaczkę limfatyczna. Bo tego, wszystkie wyniki ma w normie, no k… wszystkie, az podejrzane. No ale niektore sa w gornych granciach normy, inne w dolnych, a OB to mi modelowe wyszlo, co swiadczy o przyczajonosci groźnego schorzenia jakiegos. No, ale jak mierzylam ostatnio cisnienie to mialam 105/60 i czulam sie swietnie. Zejde na zapasc jak nic. Oczywiscie lekarze wszystko lekcewaza i kaza mi isc do domu ;-)

4. Generalnie miło, wszystko fajnie, tylko mnie połamało. Coś mnie napierdziela w dolnej cześci kręgosłupa. W takie dosyc mocno dolnej, ale jednak kregosłupa. Nie jest łatwo chodzic, lezec i siedziec, i podgrzewam sie suszarka. No tak, nie mam termofora ani poduszki elektrycznej i delikatnie sobie suszarka grzeje, no. Starosc nie radosc, co zrobic.