ael blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 6.2006

Mówiłam już, ze uwielbiam lato? No to mowie. Temperatury troche meczace sa, ale lepsze to niż –10 od listopada do marca. Proces ubierania można ograniczyc do bielizny, sukienki i butow. Troche przykre, ze do zakladu pracy musze przychodzic ubrana..hmmm… przyzwoicie, totez bluzka na ramiączka i krotkie spodenki odpadaja, ale forsuje coraz glebsze dekolty. Teraz czekam tylko, az mi wydziela sluzbowa wode mineralna i da się zyc. Wolalabym sluzbowe piwo prosto z lodowki wespol ze sluzbowym lezakiem oraz przydzial do pelnienia zadan sluzbowych na jakiejs najblizszej plazy, ale jak się nie ma co się lubi to i wiatrak i zaciszny gabinet wystarcza…
Wczoraj byliśmy w ZOO i, powiadam wam, było naprawde wakacyjnie. Zapach spalonego popcornu, rozdziabdziane lody, banda bachorow wrzeszczacych wnieboglosy i ich durne mamuski – normalnie jak na plazy w Łebie. Żeby było jasne – durne mamuski to te, które stojac tuz obok tabliczki „prosimy o niekarmienie zwierzat, gdyż spożywanie ludzkich pokarmow powoduje u nich bolesne choroby i smierc w meczarniach” wrzucaja do klatek chrupki kukurydziane na oczach rozanielonych pociech. Albo te, co maja gdzies napis „prosimy o zachowanie ciszy i spokoju, bo ptaki wysiaduja jaja i łatwo się denerwuja” i spekatakularnie zabawiaja się aparatem z takim fleszem, ze reflektory na stadionie Polonii to pikuś. No ale co tam, czytanie ze zrozumieniem jest sztuka trudna i nie każdemu dostępna.
Lubie te pore roku także dlatego, ze jest duzo dobrego jedzenia typu kalarepa, truskawki tak dalej, totez mogę się opychac bez opamietania.
Aktualny w nowej pracy przeszczesliwy. Ostatnio wypalil do mnie teksem:”ja sobie zdaje sprawe, ze powinnas urodzic dziecko przed trzydziestka”… No, dobrze przynajmniej, ze z nas dwojga on sobie zdaje sprawe, bo ja to lubie jedynie blogi o dzieciach (a i to nie wszystkie), a dzieci jako takie to mnie pociagaja przez pierwsze 5 minut bezposredniego kontaktu, a potem to mam ochote wepchnac je z powrotem tam skad przyszly…
Zglosilam naszym specom od sprzetu awarie drukarki. Czekalam na specow 2 dni, drukarka nie dzialala, a jak fachmani przyszli i zademonstrowalam im jak bardzo drukarka nie dziala, to zadzialala ja zloto… Mieli dziwne miny…
No , kochani, to byle do wypłaty :-)

Ten blog coraz mniej jest dla mnie miejscem zamieszczania przemyslen, a coraz czesciej czyms w rodzaju dziennika, choc nie codziennego… No i dobrze, pewnie za kilka miesiecy chetnie przeczytam co zajmowalo mnie w czerwcu (O do diabla, to juz czerwiec!!!) 2006, a generalnie to blog jest po pierwsze dla mnie, po drugie dla mnie i po trzecie dla mnie. Choc przyznaje, ze wszystkich ludzi, ktorzy daja rade przeczytac z wlasnej nieprzymuszonej woli to, co napisze, bezwzglednie podziwiam, uwielbiam i cenie… A ci, co komentuja, czule łechczą moje małostkowe ego i natychmiast jakos tak urastaja w moich oczach jako ci „co im sie chce chciec”…

Ale o czym to ja mialam…
W weekend najpierw otwarcie sezonu grillowania na powietrzu w pewnej podwarszawskiej miejscowosci, podlanie sie mala iloscia piwa i dzieki temu niemal bezstresowa obejrzenie meczu. Tak, TEGO meczu. Tego, co to dzieki niemu wyszlam na czela klasyfikacji w naszym pracowym przedsiewzieciu bukmacherskim, bo jako jedyna obstawilam, ze przegramy.
W sobote rano bankiet z okazji rozdania dyplomow ukonczenia studiow podyplomowych (czy damy moga pic przed poludniem?), potem obiad wespol z moja zdobycza z tychze studiow, znana rowniez jako Najaktualniejszy z Aktualnych*, a nastepnie birthday party. Birthday party uswiadomilo mi, ze to nie jest tak, ze nie mozna byc superksztaltna, mloda, inteligentna i bogata pięknością o ogromnych umiejetnosciach interpersonalnych. To po prostu JA NIE MOGE, a inni jak najbardziej. No comments.
W niedziele jadlam, karmilam, spalam, ogladalam mecze, czytalam i w ogole robilam to, na czym powinno uplywac moje zycie…

Praca jest generalnie melodramatem z elementami horroru i niezlej sensacji. Ale wiadomo – im wiecej horroru na co dzien, tym bardziej czlowiek sie na niego uodparnia. Czego sobie i wszystkim zycze…

Najaktualniejszy z Aktualnych*) dostal nowa prace. Czyli sprawdza sie jedno z moich malych zyczen. Mogloby tez spelnic sie cos, czego zyczylam sobie TYLKO DLA SIEBIE :-)

Spotkalam dzis 2 swoje kolezanki ze studiow, ktorych nie widzialam ze 3 lata. Potwierdzaja teze (zapewne naszpikowana wyjatkami potwierdzajacym regule), ze albo baba robi kariere zawodowa/ naukowa (obie panie pracuja na uniwersytecie i otwieraja przewody doktorskie), albo szczesliwie wychodzi za mąż i już. Bo generalnie wymienilysmy mase informacji z cyklu „kto sie z kim ozenil i na dodatek bogato i juz dziecko maja” i wspolnie skonstatowałyśmy brak perspektyw na zamążpójście. Przynajmniej pozostaję w doborowym towarzystwie, hehe…

Na dlugi weekend opuszczam to miasto i mam szczery zamiar miec wszystko gdzies. Chce miec tylko sluchawki na uszach, piwo w prawym reku, nogi na stołku, kapelusz na glowie i emulsje do opalania na calym ciele…

*) Kandydatów na Narzeczonego, oczywiscie :]

Z okazji Dnia Dziecka zaliczylam wizytacje mamusi. W duzych dawkach mamusia bywa trudna, ale w dawkach jedynie weekendowych jest anielicą.
Po pierwsze mamusia jak zwykle posprzatala, poprala i ugotowala mnostwo dobrego jedzenia, dzieki czemu stworzyla prawdziwie mamusiowo-domowa atmosfere…
Po drugie nabyla mi w ramach prezentu fetyszystyczne zlote sandalki na szpilce. Aktualnie zdejmuje je tylko do spania, i jak wychodze na dwor – ze wzgledu na temperature.
Po trzecie bylysmy w Teatrze Komedia na „Stosunkach na szczycie”. Polecam, polecam, polecam, obsmialysmy sie jak dzikie norki.
Generalnie lepiej bylo spedzic weekend z mamusia niz ogladac w TV drugie plenum PiSsu albo zenujace Opole…
W pracy postawiono przede mna zadanie, zebym jako uczen przerosla mojego mistrza. O trudnosciach zameldowac po wykonaniu, odmaszerowac!
Wpienia mnie ta reklama zaczynajaca sie od slow „piekne kobiety zostawmy mezczyznom bez wyobrazni”. Reklama paneli podlogowych jakichs czy cos. Ja tam kulawa nie jestem, a mezczyzn z wyobraznia pozadam jak nie wiem co. A wychodzi, ze mi sie nie naleza…
Jestem znow blondynka, takze w wymiarze koloru wlosow. I mam pewne zmiany w strzyzeniu, ciekawe jak to sie sprawdzi u mnie – osoby uwazajacej, ze najlepsza fryzura to umyc-wysuszyc-isc dalej.
Dzis moim najwiekszym problemem bylo to, ze manicurzystka nie polozyla mi na pazurki warstwy utwardzacza lakieru…
Czytam „Norwegian Wood” Haruki Murakami`ego.

Daj mi Boze jeszcze tysiace takich nudnych, beztroskich dni…


  • RSS