ael blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 3.2006

Najaktualniejszy z Aktualnych ma tygodniowy urlop. Taki troche roboczy: na pozalatwianie spraw, na rozwoj wlasny, na zalegle spotkania… Dopiero pod koniec tygodnia spadamy na Wybrzeze :)
Poki co Najaktualniejszy z Aktualnych doszedl do wniosku, ze odwiedzi (obydwojgu nam znana, w tym jemu od 100 lat) kolezanke z liceum… Kolokwialnie rzecz ujmujac zapytal czy bede bardzo zla jak on pojedzie do Jolki sie napic…No bo w sumie to ja tez bym mogla jechac, ale ja to jutro rano do pracy ide, a on to by nie chcial tam tylko na godzine jechac, a poza tym lepiej, zeby sie nie tlukl po nocy, wiec wroci rano, bo tam jest jeden pokoj wolny, a te imprezy studentów ASP to takie meczace są… No i wlasnie sie pyta czy bede o to bardzo zla…(Bozesztymoj, jak on mnie juz dobrze zna)

A ja, zamiast powiedziec to, co zwykle, czyli zeby poszedl w diably i nie zawracal mi glowy, poczulam sie jakby mi sie dziecko z domu wyprowadzalo… No bo jak to: on umie sie bawic beze mnie?? Oficjalnie oczywiscie odrzeklam, ze spedzamy ze soba tyle czasu, ze dobrze mu zrobi jak sobie pobedzie z kims innym, a ja sobie angielski zrobie i pare innych rzeczy tez, i zeby na siebie uwazal. A on, ze mnie kocha i ze jestem skarbem…

No i teraz tu siedze i nie rozumiem: skoro wszystkie wolne wieczory od 5 miesiecy spedza na trzymaniu mnie za łapki, patrzeniu w oczka i szeroko pojetym „jest tak slodko, ze az mdli”, to czemu nagle zapragnal spedzic jeden wieczor inaczej? Ja wiem, ze moze przed moja era chodzil do Jolki sie napic, ale teraz jest moja era!!! A w mojej erze robimy to, co ja lubie robic!!! A inne kobiety sa glupie i brzydkie!!! I mimo to nie powinien sie z nimi spotykac bez mojej asysty! Nawet z wlasna matka! ZWLASZCZA z wlasna matka!!!

A poza tym, to JA NIGDY NIE JESTEM ZAZDROSNA!!!

W czasach liceum z moimi owczesnymi psiapsiolami w dlugie piatkowe wieczory nieustannie gadalysmy o tym co bedziemy robic za, powiedzmy, 10 lat. Ja chcialam byc po studiach, koniecznie po prawie, mieszkac w duzym miescie, miec swoje mieszkanie, miec fantastycznego faceta, uchodzic za bardzo atrakcyjna kobiete, miec swoj samochod, miec powazna prace w powaznej instytucji i w ogole byc „biznesłumen”… A bylam tylko bezbarwna nastolatka z malego miasteczka, mieszkajaca w jednym pokoju z bratem, majaca glowe pelna idealow, a moim najwiekszym problemem byla klasówka z fizyki…

Dzis mieszkam w stolicy, skonczylam Wydział Prawa, mam to mieszkanie, mam swoj samochod, mam faceta, ktory jest słońcem mojego życia, jestem swiadoma wlasnej atrakcyjnosci, mam powazna prace w powaznej instytucji, przez ktora ostatnio nieustannie mam gulę w gardle i chce z powrotem byc zakompleksiona licealistka, ktorej nikt nie chcial zaprosic na studniowke (do czasu, do czasu)…
Mam tez marzenia na temat tego kim chce byc za 10 lat.
I jak tak dalej pojdzie, to zaczne sie bac, ze sie spelnia…

Firma, w ktorej pracuje zatrudna lektora angielskiego i pozwolono mi uczestniczyc w kursie. Ja tam nikogo nie prosilam – pomysl kierownictwa. Teraz zostalam wytypowana na kilkudniowy kurs z zakresy tematyki układu z Schengen…Tez nikogo nie prosilam – pomysl kierownictwa, taki bonus…

Reakcja mojego milego kolegi z pracy, gdy sie o tym dowiedzial (kolega zostal przyjety do pracy razem ze mna, ale teraz ja zajmuje troche lepsze stanowisko i troche lepiej zarabiam):

A WIEC TO TAK!!! SZKOLENIA I KURSY SA, ALE TYLKO DLA NIEKTORYCH!!! JASSSSNE, WCALE NIE PROSILAS… O ANGIELSKI TEZ NIE PROSILAS?





Bo kobiety sa cudowne i kochane jak siedza w kuchni, a wychodza tylko do lazienki wyszorowac sedes… A jak zajmuja „męskie” stanowiska i zarabiają „męskie” pieniądze, to na pewno dlatego, że są głupimi sukami, które sypiają z szefami…

PS. Ciekawe co mi zrobi jak sie dowie, że zostałam zwolniona z pewnego wymogu koniecznego do awansu, a on nie…?


  • RSS