ael blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 11.2005

Mezczyznie tegorocznego lata wybaczam wszystko… Prawie wszystko…

Wybaczam moje noce bez godziny snu

i wybaczam niekonczace sie drzenie rak

wybaczam wszystkie moje lzy, ktore nie chcialy przestac plynac

wybaczam nieme torsje szarpiace moje cialo, gdy sie spotkalismy

wybaczam niepokoj w oczach mojej matki, kiedy przez kilka dni z rzedu nie udalo mi sie niczego zjesc

wybaczam moje poczucie bezwartosciowosci

wybaczam darowany mi strach przed zaangazowaniem

wybaczam poranki, kiedy nie mialam sily, by wstac z lozka

wybaczam, choc on wcale tego nie potrzebuje

wybaczam i wiem, ze Bóg nade mna czuwal

wybaczam, bo zycie znow jest dla mnie dobre :-)

wybaczam, choc nie zapomne

I tylko jednego nie potrafie mu wybaczyc…

…mojej pierwszej w zyciu zmarszczki, ktora pozostawil mi po sobie pod lewym okiem…

W srodowy wieczor wracam sobie do pustego domu jakos lekko po polnocy, wlaczam radio i zaczynam krzatac sie po domu celem udania sie do lozka bez nieuzasadnionej zwloki…

Radio gra na tyle glosno, zebym mogla z kazdego kata mieszkania slyszec jak Steven Tyler łka przy akompaniamencie gitary Carlosa Santany, aczkolwiek w gruncie rzeczy dosc cicho, tylko po uspionym bloku jakos glosniej niesie…

Nagle slysze de-li-kat-niu-tkie pukanie zza sciany…
OK, przyciszam radio, bo chyba o to chodzi, i pukanie juz sie nie powtarza… Trzeba bedzie odsunac glosnik od samej sciany…

Wracam do rozpoczetych ablucji i nagle uswiadamiam sobie…
uswiadamiam sobie, ze…
ze…
jesli tak dobrze slychac Stevena w radio… a Steven przeciez wcale nie byl taki glosny… a blok taki uspiony i wyciszony… a akustyka taka dobra…
to…
to…
moja sasiadka zza sciany jest chyba jedyna kobieta na swiecie, ktora… ktora tak dobrze zna moje reakcje seksualne!

PS. dzis widzialam ja w windzie…

Zawsze kiedy jestem nieszczesliwa – sprzatam…
To moj sposob na zyciowe nieuporzadkowanie – zrobic porzadek wokol siebie. Im wiekszy mam metlik w glowie, tym bardziej poukladane mam przedmioty wokol siebie…

Po stresujacym egzaminie – generalne porzadki
Po rozstaniu z facetem – mycie okien i niemal zrywanie wykladzin
Klopoty w zwiazku – scieranie kurzy na wszystkich szafach
Zawirowania w pracy – ukladanie ubran w szafie wedlug kolorow
Smierc papieza – (tak, tak, kiedy wszyscy ludzie szli do kosciolow) pranie wiekszosci posiadanych przeze mnie ubran
Sytuacja o podwyzszonym ryzyku stresu – pucowanie kuchni i/lub lazienki
Jakis zyciowy dylemat – prasowanie wszystkiego, co da sie uprasowac

A teraz…
A teraz mam na srodku pokoju sterte rozrzuconych ubran, dziwnie duzo par butow, od tygodnie postanawiam zrobic porzadek w lodowce, za wanne w lazience w koncu wzial sie moj brat, a kubki po herbacie myje dopiero jak nazbiera sie kilka…

Czy to mozliwe, zeby byc cholernie szczesliwym i nawet tego nie zauwazyc…?
:-))))))))))))))))))))

Reakcje chlopakow z pracy na to, jak po urlopie wrocilam lzejsza o kilka kilo:

M1: Masz tu krówke milanowska i niech ci w biodra pojdzie, poprzednio bardziej mi sie podobaly jak takie okrąglejsze byly…

M2: Co zrobilas z cyckami??? Masz tu ciastka z kremem, pączka bede ci codziennie kupowal, z czym wolisz?

T: Jezzzzu, alez sie bzykac musialas!!! (w firmie pokutuje teoria, ze na odchudzanie najlepszy jest seks, duuuzo seksu, przez co uchodze za najwieksza nimfomanke)

Szef1: Pokaz brzuch, pokaz brzuch! UUUch, alez plaski! Moge dotknac?

Szef2: Do lasu jezdzilas, tak? A kleszczy sie nie boisz? A sprawdzalas czy zadnego nie masz? A moze ci w tym pomoc???

Jak Kate Moss to ja juz nigdy nie bede wygladac, ale przynajmniej nie mam juz pupki jak Jennifer Lopez i biustu a la sołtysowa…

Tylko jakby tu przytyc tylko na twarzy??


  • RSS