ael blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 7.2005

Drogi Anonimowy Smarkaczowaty Kolesiu z ekipy remontowej, ktora spotkalam dzis w okolicach supermarketu Elea,

dzieki tobie utwierdzialm sie w przekonaniu, ze uwielbiam ekipy remotowo-budowlane…
wiedzialam, ze ciezko przejsc obok budowy, zeby nie zostac obgwizdanym, ale teraz mysle, ze to niemozliwe…
dzieki tobie wiem juz na pewno, ze ta dziwna zmarszczka pod lewym okiem to jednak nie jest poczatek konca…
moje odrobine zbyt masywne uda (heheheh, odrobine) nie sa, zdaje sie, najbardziej rzucajaca sie w oczy czescia mojego ciala…
twoj wzrok wlepiony w moj biust pozwala mi domniemywac, ze dobrze mi w tej starej bluzce i krancowy stopien jej zuzycia nie jest istotny… twoja pochlapana koszulka tez byla fajna, choc nie zaryzykowalabym umycia nia podlogi…
milo mi bylo spotkac sie z toba i twoimi ziomalami 3 razy w sklepowych alejkach, gdyby wzrok mogl rozbierac bylabym najszybciej rozebrana kobieta swiata…
kiedy w koncu doszlam do wniosku, ze nie warto wgapiac sie w podloge z powodu bandy malolatow zaobserwowalam, ze tez masz fajny tylek…
jestes bardzo spostrzegawczy, jezeli zauwazyles, ze nawet bez makijazu, we fryzurze a la piate dziecko stroza i w butach z minionego tysiaclecia jednak jestem kobieta…
dzieki takim kolesiom jak ty moje PMSy przebiegaja jakos mniej burzliwie

pozdro dla calej epipy, niech wam sie dobrze szpachluje

AEL

Oczywiscie kiedy zamiast do jakiejs Chorwacji, Tunezji albo po prostu nad Baltyk postanowilam pojechac do Londynu ci cholerni terrorysci musieli sobie tam urzadzic cholerna akcje zmieniania cholernego swiata…
Co tam, ze planowalismy to z Aga i Reji`m od pol roku, co tam, ze oni przesuneli wylot do Indii, co tam, ze zmienialam plan urlopow calego wydzialu…

Jesli pojade Moja Matka nie bedzie spala przez tydzien, bede sie czula jak na wulkanie i jakos nie poczuje wakacyjnej atmosfery…

Jesli nie pojade zawiode Age i Reji`ego, nie mam alternatywnych planow wakacyjnych i nie zdystansuje sie nawet na moment od tej beznadziejnej sytuacji w jaka dalam sie wmanewrowac…

Moze przesunac wyjazd o miesiac…
Moze jechac z Mama do tego Zakopanego…
Moze pojechac i nie pozwolic nikomu zniweczyc moich planow…

To leciec do Londynu czy nie leciec…?

Pojade, nie pojade, pojade, nie pojade…

PS. Do diabla, dlaczego moim najwiekszym problemem nie jest kolor bikini?

No nareszcie nie jestem taka koszmarnie praworzadna! Ludzie maja sprawy w sadzie, sa scigani przez komornikow, albo chociaz niepoplacone rachunki za komorke maja, a ja nic! To znaczy do dzisiaj nic :DDD

Na urodzinowym pikniku Trippera bylo do tego stopnia za-je-bis-cie, ze jak tylko odbilismy pierwsze flaszki na naszym trawniczku zjawili sie panowie ze strazy miejskiej :D I sposrod 20 osob wybrali sobie m.in. mnie jako osobe, ktora ma zaplacic mandacik :D
Tak, tak – w dzisiejszym mandatolotku padl moj numer :D
Panowie usilowali mi wmowic, ze pilam Lecha. A to nieprawda, bo pilam Tyskie!!! Mogli chociaz wpisac na blankiecie, ze pilam martini z oliwka, inaczej by ten kwit jednak wygladal w ramkach u mnie na scianie :D

Zupelnie serio musze przyznac, ze jestem przyjemnie zaskoczona postawa reszty ekipy, ktora natychmiast zrobila zrzutke i w rezultacie jestem chyba jedyna osoba, ktora do tego mandatu nie dolozy ani grosza :D

Od tego momentu impreza zrobila sie jeszcze lepsza, zwlaszcza, ze poradzilam panom, zeby teraz poszli patrolowac inne rejony parku :D

Uuuuech, byc niegrzeczna dziewczynka jest znacznie lepiej niz byc grzeczna :D Chyba musze rozwijac swoja kariere przestepcza… Powaznie mysle o mandacie za zle parkowanie : D

W ramach ubarwiania mojego luzackiego zycia, w ktorym przewaznie chce mi sie ostatnio albo plakac albo rzygac, wybralam sie do kina na „Wojne swiatow”. Dobra, wiem, ze wszyscy twierdza, ze to kiepski film, ale myslalam, ze bedzie „kiepski jak na Spielberga”!

Fabula przywodzi na mysl slowa piosenki Budki Suflera (do czego to doszlo zebym cytowala na blogu Budke Suflera!) „scenarzysta forse wzial, potem zaczal pic”, ale co tam. Ja nawet jestem w stanie zniesc to, ze Tom Cruise ani razu sie nie rozebral i w ogole caly czas wygladal glupawo i bezradnie. Ale wymieklam w momencie kiedy okazalo sie, ze bezduszne maszyny atakujace cywilizacje wysysaja z ludzi krew za pomoca ogromnych strzykawek i potem wytwarzaja z niej plazme jako zywo przypomniaja wredna pielegniare atakujaca mnie igla!!! A czego jak czego, ale pobierania krwi nie znosze najbardziej na swiecie i kiedys pewnie na to umre!

W kazdym razie kiedy na widok ekranu zachlapanego krwia i gigantycznej strzykawy poczulam znajome cisnienie z tylu glowy i pole widzenia zaczelo mi sie zawezac, a na dodatek moj zoladek zaczal sie przygotowywac do zrzutu paliwa – prewencyjnie opracowalam droge ewakuacji z sali na wypadek utraty przytomnosci i caloksztaltu towarzyszacych temu okolicznosci.

Skonczylo sie na tym, ze dla odmiany nie odwalilam kity w kinie (a robilam to juz w wielu fajnych miejscach ze srodkiem skrzyzowania wlacznie), za to wyszlam z niego niebotycznie wpieniona z zamiarem rozniesienia calego swiata i nie wziecia niczego do ust przez najblizsze 2 tygodnie.

Anyway, film polecam ludziom, ktorzy za najwiekszy zyciowy dylemat maja wybor menu sniadaniowego i koloru skarpetek, calej reszcie polecam jednak spacer, i to w raczej bezpiecznej dzielnicy…

No i nastepnym razem musze koniecznie pamietac, zeby zabrac do kina cos, czym moge dyskretnie przykryc sie na glowe, bo najgorsze momenty najlepiej przeczekuje sie jednak pod kurtka…

A dzis
rano ktos mi zrobil kawe i nie chodzi wcale o Marka, ktory siedzi ze mna w pokoju w pracy ;]

nie musialam sie spieszyc na metro

w pracy zajmowalam sie glownie beztroskim lansowaniem, bo wszystko co trzeba zdazylam zrobic wczesniej

Mama zaproponowala mi wspolny wypad do Zakopanego na jej koszt

wyskoczylismy punktualnie z firmy i Marcin zaprosil mnie na piwo celem obgadania sytuacji

kupilam sobie niepraktyczna torbe i pretensjonalne kolczyki, i to jest bardzo dobra nowina, bo musze sie w koncu nauczyc rozpieprzac kase ;]

10 minut relaksu na solarium, bo niestety nie moge teraz lezec na plazy

po powrocie do domu zastalam kartke z Tunezji – dzieki Curio :*****

jem lody waniliowe z Zielonej Budki na przemian z czeresniami, slucham muzyki…

… i zastanawiam sie czy na dzisiejszy wieczor bardziej potrzeba mi przystojnego bruneta czy fajnej ksiazki, po prostu…?

W ciagu ostatnich kilku dni dowiedzialam sie, ze:
- jestem silna kobieta
- nie kieruje sie w zyciu emocjami
- doniesienia o mojej ponadprzecietnej inteligencji nie byly przesadzone
- troszczy sie o mnie kilka osob, ktorych o to nie podejrzewalam – z moja szefowa na czele
- nie jest dobrze byc zanadto podejrzliwym
- potrzebuje wanny z hydromasazem (moze byc taka z jednym programem)
- potrafie pracowac po 16 godzin na dobe
- umiem funkcjonowac przez 9 dni z french manicurem zanim widok stanie sie nie do zniesienia (przeze mnie)
- moze jednak bede miec w tym roku wakacje
- jestem „nie-do-zajebania”, po prostu


  • RSS