ael blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 5.2005

Wygladam pociagająco jak grzech – delikatnie opalona, apetycznie odchudzona, z profesjonalna fryzura i manicurem…i usmiechem, ktory podobno potrafi rozjasnic najsmutniejsze dni…
Mam sporo nowych ciuchow i poluje na nowe buty…
Kazdego dnia decyduje o ludzkiej przyszlosci, wydaje polecenia wyksztalconym, bystrym facetom, ktorzy mogliby byc moimi ojcami…
Dzis jeden z nich zstapil z pierwszych stron dziennikow i wpadl do mnie na kawe ;-)
czytam mnostwo ciekawych rzeczy, spotykam sie czasem z milymi ludzmi (ale wciaz zbyt rzadko)
kazdego dnia slysze mnostwo komplementow na swoj temat
ze jestem mloda, zdrowa, zdolna, atrakcyjna i caly swiat sie do mnie usmiecha…

ale czegos w zyciu ciagle mi brak…

nie piję
nie palę
nie przeklinam
nie uprawiam seksu
i nadal sie odchudzam

to jaką ja mam w zasadzie przyjemność z zycia??

W zwiazku z moja decyzja o powaznym wzieciu sie za odchudzanie nie tylko codziennie robie brzuszki i pije hektolitry wody mineralnej, ale rowniez usiluje porzucic biale pieczywo na rzecz pieczywa Wasa, Sonko albo innego Chabra. No i dzis do pracy wzielam opakowanie pieczywa kukurydziano-jakiegos tam z serii „Fit”…

Kiedy w najlepsze obzeralam sie tymi waflami z blogim poczuciem bezkarnosci do pokoju wkroczyl Pewien Kolega. Pewien Kolega charakteryzuje sie tym, ze poznalam go tydzien temu na pracowej imprezie i wymienilam kilka zdan, co pozowolilo mi przekonac sie, ze Pewien Kolega jest nie tylko piekny, ale i diablo inteligenty, cholernie pewny siebie, archaicznie szarmancki, super meski, podejrzanie bogaty, a na dodatek zajmuje nieproporcjonalne do swojego wieku wysokie stanowisko. Wszystkie te czynniki pozwolily mi dojsc do wniosku, ze „za wysokie progi na moje nogi” i zajac sie nudnymi zajeciami starej panny ;]

Łatwo zatem wyobrazic sobie ogrom mojego zaskoczenia, kiedy zobaczylam Pewnego Kolege zstepujacego z wyzyn swojego urzedu i wstepujacego pomiedzy lud ukochany, dzielic z nim trudy i znoje, a konkretnie wkraczajacego do mojej obskurnej norki, gdzie spedzam dnie cale na niewolniczej pracy.

Niezwlocznie schowalam wafle i zajelam sie konwersacja z Pewnym Kolega, usilujac nie zrobic z siebie totalnej kretynki, za to wykazac sie ponadprzecietnym intelektem, blyskotliwoscia, dowcipem, i w ogole zostac Miss Doskonalej Konwersacji anno domini 2005. Przy okazji mizdrzylam sie niesamowicie i usmiechalam promiennie usilujac odwrocic jego uwage od starej bluzki, zakietu, w ktorym widzial mnie juz tydzien temu, rozczochranej fryzury i koszmarnego makijazu, ktory wykonalam ekspresowo w firmowej toalecie (no co, u okulisty dzis bylam).

Pogadalismy, Pewien Kolega po kwadransie zbiegl (cyt.:” kierowca na mnie czeka”), a ja po jego wyjsciu odkrylam, ze moj szeroki usmiech jest przyozdobiony wielki kawalkiem zoltego wafla umiejscowionym pomiedzy gorna jedynka a dwojka…

Aktualnie zajmuje sie:

- po wczorajszej desperackiej decyzji o wejsciu na wage zajmuje sie poczatkowaniem procesu odchudzania, tj. diety wspomaganej delikatnymi cwiczeniami;
- w zwiazku z problemami kadrowymi u mnie w pracy zajmuje sie coraz powazniejszymi sprawami i jestem coraz lepszym prawnikiem, i pewnie nikt tego nie doceni i bede miec zwiekszony zakres obowiazkow za te same pieniadze;
- w zwiazku z fundamentalnymi zmianami w moim zyciu zajmuje sie przemysleniami na temat moich kontaktow z facetami i dochodze do wniosku, ze potrafie sie zakochac tylko w totalnych sk…synach, a ponadto wciaz zglebiam zagadnienie pt.: „jak to jest, ze podobam sie facetom, ktorzy totalnie mnie nie interesuja, zas ci, ktorzy mi sie podobaja, nie sa mna zupelnie zainteresowani”;
- obsesyjnie slucham duetu George Michale&Elton John w strasznie starej piosence „Don`t let the sun go down on me”;
- czytam „Tajną wojnę Churchilla” Bogusława Wołoszańskiego na przemian z wyrokami Naczelnego Sądu Administracyjnego;
- kombinuje co by tu zrobic, zeby moja olsniewajaca uroda byla jeszcze bardziej olsniewajaca, niezaprzeczalna inteligencia jeszcze bardziej niezaprzeczalna, a barwna osobowosc jeszcze barwniejsza, i najlepiej, zeby to nie kosztowalo zbyt duzo pieniedzy, bylo bezwysilowe, bezstresowe i smakowala jak mleczna czekolada ;]

Acha, i jeszcze zastanawaim sie czego dowodzi fakt, ze uwielbiam pisac w punktach…


  • RSS