ael blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 11.2004

Pamietacie króliki ??? Taka parke moich halasliwych erotycznie sasiadow…?
A pisalam, ze sie wyprowadzili z rok temu…? No to pisze.
I CHCE ZEBY WROCILI!!!
Najlepiej na miejsce tych dyskomułów, którzy wprowadzili sie do mieszkania pietro nizej!
Dyskomuły z IX pietra charakteryzuja sie tym, że sluchaja wstretnej, oglupiajacej i strasznie irytujacej muzyki typu „łup-łup-łup”. A właściwie „ŁUP-ŁUP-ŁUP”!!!
I ja, jako niespotykanie spokojny czlowiek znioslaby te cholerna muzyke, gdyby nie fakt, ze sluchaja jej z uzyciem jakiegos wysokiej klasy sprzetu naglasniajacego. I robia to od rana do wieczora. Zaczynaja koło 7.15, a koncza po 22.
Jako, ze doszlam do wniosku, ze ludzie sluchajacy takiej muzyki nie zrozumieja mojej kulturalnej, przyjaznej sugestii przyciszenia sprzetu, zaczynam snuc plany straszliwej, krwawej zemsty… Vendetty niemalze… Na razie mam zamiar o godzinie 6 rano przylozyc swoje nedzne glosniczki do podlogi i zaserwowac im jakas arie operowa Montserrat Caballe…

Ale chetnie poslucham jakichs odmiennych sugestii. A zatem, ladies & gentlemen???

Kiedy ja i moj brat bylismy malymi dziecmi, zylismy sobie w poczuciu bezpieczenstwa stwarzanym przez (nad)opiekunczych rodzicow. Owo poczucie bezpieczenstwa bylo naruszane jednak kilka razy do roku.
Otoz kiedy rodzice wracali z jakiejs imprezy typu imieniny cioci, tata wkraczal do naszego pokoju i, jako ze byl w wysmienitym humorze, wyglaszal swoj ulubiony zart.
- Mam dla was niespodzianke: za kilka miesiecy bedziecie miec braciszka albo siostrzyczke!
Wtedy oczyma dzieciecej wyobrazni widzielismy, jak nasz maly stabilny swiatek staje do gory nogami, i jak nasze rodzinne szczecie lega w gruzach.
Na szczecie zaraz do akcji wkraczala mama i uswuadamiala nam, ze tato tylko zartuje w ten (glupawy) sposob. Jezeli nie wkraczala dostatecznie szybko, przywolywalismy ja dzieciecym wrzaskiem: „mamo, ale powiedz, ze to nieprawdaaaaaa!”

A przypomnialo mi sie to w kontekscie faktu, ze koledze mojego brata urodzil sie malutki braciszek. Zarowno moj brat, jak i jego kolega maja po 21 lat.
Po krotkim omowieniu tego faktu stwierdzilismy, ze jesli rodzice maja taka wole, to prosze bradzo, teraz juz nie bedziemy wrzeszczec; „mamo, ale powiedz, ze to nieprawdaaaaa!”

Panie i Panowie, chce wyglosic oswiadczenie.

Jezeli jeszcze raz ktos zapyta mnie o to ile zarabiam, to „zakurwię z laczka i poprawię z kopyta” – cytujac klasyka. Serio. Jestem u kresu wytrzymalosci.

Jezeli chodzi o osoby spoza pracy, to o moich zarobkach wiedza rodzice, brat i Aktualny Kandydat (na Meza). I wystarczy.

Ale niektorzy nie moga pojac, ze grono poinformowanych jest starannie wyselekcjonowane. W zasadzie musze pochwalic moich osobistych znajomych, ktorzy pytaja jedynie dyplomatycznie czy jest lepiej niz w poprzedniej pracy. Nie interesuje ich konkretna kwota, tylko raczej moj do niej stosunek.
Nawet moi dziadkowie, z ktorymi zyje bardzo bliska, spytali po prostu czy jestem zadowolona z zarobkow. Nikt nie dopytuje sie „ale ile???”.

Zauwazylam natomiast interesujaca tendencje: im mniejsza wiez czuje z dana osoba, tym bardziej ta osoba uwaza sie za uprawniona do poznania wysokosci mojego uposazenia. Wlaczajac w to osoby znane jedynie „z widzenia”, spotkane na dworcu PKS. Wlaczajac w to sasiadow z bloku obok. Wlaczajac w to szkolne kolezanki mojej mamy. A ostatnio uslyszalam od pani, ktorej odmowilam podania kwoty, ze sie na mnie zawiodla…

Niby rece opadaja, ale jedna jakos tak swierzbi…


  • RSS