ael blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 10.2004

20 komentarzy

Wybralam dla siebie to miejsce, bo bylo spokojne, zielone i mialo swoj klimat. Bylo oczywiscie kilka innych powodow, ale zawsze zamykaly sie w jednym slowie : Żoliborz.
No i pewnego dnia zaczeto budowac stacje metra na placu Wilsona i pobliska ul. Slowackiego zostala zamknieta, a ruch skierowany na moja ulice… Po spokojnych, malo ruchliwych pasach jezdni zaczeli sie tloczyc nerwowi kierowcy odbierajcy temu miejscu caly urok…
Potem dowiedzialam sie, ze w poblizu powstanie najwieksze centrum handlowe w Europie.
I stalo sie. Zostalo otwarte w ostatnia srode. Czuje sie jakbym mieszkala w Śródmiesciu. Niemal pod moimi oknami mkna samochody dostawcze i przewalaja sie rzesze zmotoryzowanych klientow. W srodku jest jeszcze gorzej. Totez apeluje, APELUJE:

NIE PRZYJEZDZAJCIE NA ZAKUPY DO ARKADII!!!!

A moze to juz czas, aby wyniesc sie na przedmiescia?

Dzis przebylam spora ilosc kilometrow…
Ubralam sie w otrzymane w piatek od mamy butki i „dawaj w turpachod”!
Zbiorka miala miejsce na stacji Metro Ratusz, skad nastapil wymarsz do Muzeum Powstania Warszawskiego. Muzeum zostalo zwiedzone doszczetnie ;-)
Z muzeum turystyczna linia 100 dostalismy sie na Starowke, gdzie odbywaly sie proby jakiegos papieskiego koncertu. Stare Miasto rowniez zostalo schodzone wzdluz i wszerz.
Ze Starego Miasta dojechalismy na Plac Bankowy, gdzie nastapila przerwa na posilek regeneracyjny. Z Bankowego piechota przeszlismy do centrum, po drodze zahaczajac o kilka sklepow, m.in. Empik…
Stamtad poszlismy do metra i pojechalismy na Kabaty w celu odwiedzenia kolezanki Curiosity
Potem przebylam jedynie trase z Kabat na Zoliborz (info dla gosci z kraju i zagranicy: to trasa z jednego kranca Warszawy na drugi) i bylam w domu.

I wszystko byloby cudownie, gdybym nie zgubila fleczka w lewym bucie jakos tuz po wyjsciu z domu, na samym poczatku trasy.
Tak, MIALAM nowe, fajne buty….

Usiluje zachowac pogode ducha

Dream on…

22 komentarzy

Wlaśnie uswiadomilam sobie, ze rzeczy, ktore mnie uszczesliwiaja, sa niezmienne od lat. To znaczy kiedys byly to spanie, jedzenie i czytanie (kolejnosc przypadkowa). Minely lata i teraz sa to: spanie, jedzenie, czytanie i seks (kolejnosc przypadkowa).

Nie nalezy sie wiec dziwic, ze moja ulubiona forma spedzania weekendow jest wylegiwanie sie na kanapie z ksiazka w jednym reku i z talerzem w drugim…
Ostatecznie rozpraszac moze mnie przystojny brunet :]

Obawiam sie, ze za kilka lat tez bede marzyc o kilku wolnych chwilach dla siebie, zeby sie wyspac i poczytac do woli.

A poki co przetaczam sie na swoja kanape (zjadlam dobre kilka kilogramow sliwek i poprawialam brukselka), zeby wybrac pomiedzy „Szklanym kloszem” Sylvii Plath, „Czerwonymi tarczami” Jarosława Iwaszkiewicza i „Dziecmi Arbatu” Anatolija Rybakowa…

Zycze wszystkim, zeby byli wyspani, najedzeni i zaczytani ;]


  • RSS