ael blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 9.2004

Smerf-Maruda

21 komentarzy

Pamietacie Smerfa Marude? Tego wiecznie skrzywionego i niezadowolonego? No to uwaga:

Nie cierpie mezczyzn z dlugimi paznokciami. A dlugie sa juz powyzej milimetra. Faceci z nieobcietymi pazurami dzialaja na mnie wybitnie odstraszajaco…

Nie cierpie wrzeszczacych dzieciakow. Nie moglabym pracowac w zlobku. Kiedy jakies dziecko zaczyna plakac w tramwaju albo w sklepie mam ochote uciec. Mam nadzieje, ze przed wlasnym dzieckiem nie bede uciekac…

Nie cierpie braku samokrytycyzmu u kobiet. Pewnie dlatego, ze sama cierpie na nadmiar samokrytycyzmu. A jak jeszcze rzeczony brak jest polaczony z brakiem inteligencji… O rety, zostawmy ten temat…

Nie cierpie jak ludzie troszcza sie o to, ze nie mam meza…Tak, mam 25 lat i ani odrobiny ochoty na zmiane stanu cywilnego. Ale to, do diabla, MOJE zmartwienie…

Nie cierpie tego, ze jak zwykle o tej porze roku jestem chora (to by wyjasnialo tematyke notki, co?)… Mam katar, wygladam koszmarnie i na nic nie mam sily. A na dodatek nie mam czasu na czytanie blogow. Buuuuuuuuuuuuuuuuu!

Rękoczyny

26 komentarzy

Tak, Prosze Panstwa, w moim zwiazku doszlo do rekoczynow… W zasadzie to rece nie mialy z tym nic wspolnego, a po poltora roku nalezalo sie spodziewac jakichs zgrzytow…

A bylo to tak: dzis popoludniu lezalam na kanapie czytajac „Polityke”… Przyszedl Endron i, usilujac wurugowac mnie z mojego miejsca na ktore czyhal, zaczal mnie łaskotac…Lezalam na brzuchu, wiec mialam go niejako za plecami… Dzielnie opieralam sie laskotaniu piszczac i wijac sie, ale kanapy nie opuszczalam…Kiedy łaskotki czasowo ustaly bylam pewna, ze napastnik zaraz przypusci wyjatkowo przebiegly atak łaskotania. Wobec tego zapobiegawczo spielam sie i szarpnelam odrzucajac glowe do tylu. Pech chcial, ze sekunde wczesniej Endron postanowil pocalowac mnie w tyl glowy.

Nie trzeba byc wybitnym fizykiem specjalizujacym sie w kinetyce, zeby wiedziec, ze dwa ciala (w tym przypadku glowy) zmierzające ku sobie z duza predkoscia zderza sie ze znaczna sila.

Ja uslyszalam tylko „ŁUP” i pociemnialo mi w oczach. Potem Endron zaczal jeczec…

Mimo przykladania zimnych przedmiotow spodziewamy sie znacznych obrazen. Ja chyba bede miec sporego guza z tylu glowy, a Endron porzadnie opuchniety luk brwiowy… Tak, Prosze Panstwa, podbilam oko swojemu…ekhm…”konkubentowi”, a on uderzyl mnie w glowe.

Jeszcze mowy o slubie nie ma, a ja juz mam z czego robic obdukcje ;-)

Nigdy bym sie nie spodziewala, ze moja praca przyniesie mi trudnosci adaptacyjne wlasnie tgo typu… Chodzi mianowicie o kwestie „prosze pani, prosze pana”…
Z osobami, ktore na pierwszy rzut oka sa w moim wieku nie ma zadnych problemow – jestesmy na „ty”. Moj bezposredni przelozony zaproponowal mi „tykanie” po 15 minutach znajomosci…
Problem zaczyna sie w przypadku osob starszych na oko z 10, 20 czy 30 lat…zwlaszcza gdy posiadaja ogromna wiedze, doswiadczenie i liczne tytuly przed nazwiskiem…
Otoz osoby te niestety traktuja mnie strasznie po partnersku i od pierwszej chwili mowia per „ty”… I to mi sie akurat podoba…W koncu jestem w porownaniu z nimi smarkata, zadna ze mnie „pani”…
Ja pozostaje przy formie „pan”, bo chce podkreslic swoj szacunek…I wtedy tacy panowie albo proponuja przejscie na „ty” (co jest dla mnie strasznie trudne, bo jak mam mowic „Rysiu” do faceta straszego od mojego ojca???), albo robia dziwna mine, tudziez rzucaja uwagi „na pana to trzeba wygladac”…

A ostatnio omowilam te kwestie z osoba przelozona bardziej niz bezposrednio, i… osoba stwierdzila, ze skoro panowie mnie „tykaja”, a ja ich nie, to ja im normalnie afront robie!!!

Innymi slowy, mam mowic po imieniu do ludzi, ktorzy studia skonczyli zanim ja nauczylam sie podpisywac!!!

Co nie zmienia faktu, ze wyroslam juz z wygladu 14-latki i panie ekspedientki mowiace do mnie per „ty” troche mnie zaskakuja…

Wszystkim, ktorzy trzymali za mnie kciuki, bardzo dziekuje :-) Zdaje sie, ze pomoglo :-)

A oto garsc refelksji na temat mojej nowej pracy: (jak zwykle w moim przypadku – w punktach)

- skonczylo sie lazenie w dzinsach i adidaskach, teraz nadeszla era marynareczek, zakiecikow i butow wizytowych… i bardzo dobrze :] a w dzinsach mozna przyjsc w piatek :]

- jest spora lista osob chetnych do przeszkolenia mnie… nie musze oczywiscie dodawac, ze to mezczyzni w roznym wieku… no ale zasadniczo tacy starsi niz mlodsi :] na razie wygral sympatyczny trzydziestolatek i dobrze mi z tym :]

-jak dobrze pojdzie to w poniedzialek otrzymam pierwsza w zyciu sluzbowa pieczatke!!! to moj pierwszy atrybut wladzy… oprocz segregatora w szafie pancernej, oczywiscie :]

- skonczylo sie spanie do 10… punktualnie o 6.45 dzwoni budzik, a o 7.35 jestem juz na przystanku…za to mam wole wieczor i weekendy i szalenie mi sie to podoba…

- w poprzedniej pracy nie musialam prawie nic pisac… teraz przez 8 godzin zajmuje sie pisaniem… obawiam sie, ze to wplynie na moja aktywnosc blogowa, bo ile mozna pisac…?

- i oby tak dalej, nie musi byc lepiej, zeby tylko nie bylo gorzej…

A tak na marginesie, to chce zapisac sie na angielski, i wychodzi mi, ze to szalenie skomplikowane przedsiewziecie logistycze…Zdaje sie, ze trzeba miec habilitacje, zeby zrozumiec oferty niektorych szkol… ech…


  • RSS