ael blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 7.2004

Sa dwa sposoby, zeby pomoc mi zasnac…

Jeden z nich nazywa sie Animal Planet. Pomaga mi zasnac nawet jak jest 10 rano, a ja wstalam o 9.30…
I nie jest wazne czy leci wlasnie film o slonikach, lewkach czy pajaczkach… W pewnym momencie po prostu odjezdzam, mozna tylko zdjac mi okulary i przykryc mnie kocem, wylaczywszy telewizor…

Drugi sposob nie implikuje zasniecia, ale pomaga…Otoz codziennie przed snem musze chocby przez 3 minuty poczytac ksiazke… moze byc kucharska albo telefoniczna… w zasadzie moze byc regulamin promocji, byle to bylo slowo pisane… musze po prostu wyciszyc mysli i skupic sie na tekscie…a potem tylko zdjac okulary i zgasic lampke :D

Jest jeszcze jeden czynnik wspomagajacy… Otoz kiedy u fryzjera mila pani uklada mi wlosy, mizia po glowce i ta suszarka tak jednostajnie szumi i szumi…mamo, zgas swiatlo i przykryj mnie kocem…

A caly wywod jest spowodowany moimi rozwazaniami na temat snow erotycznych…Otoz w meskiej rzeczywistosci sa one czyms oczywistym… A mnie niesprawiedliwy los pozbawil tej, podobno, przyjemnosci…

No, ale przyznam sie… Raz w zyciu mialam sen erotyczny… Szalenie zdziwiona bylam po przebudzeniu… Po pierwsze dlatego, ze MIALAM SEN EROTYCZNY! A po drugie dlatego, ze oprocz mnie w tym snie byl jeszcze, ni mniej ni wiecej, tylko Dariusz Michalczewski.

Jednak nie wszystkie Tygrysy mnie usypiaja :D

Acha, calkiem niezle wyglada nago ;P

Kiedy chodzilam do liceum absolutnie nie interesowali mnie faceci, a prawde mowiac oni tez sie mna nie interesowali. Kiedy dostrzeglam, ze wiekszosc moich kolezanek ma swoich chlopakow, albo przynajmniej wielkie skryte „milosci”, postanowialm rowniez sobie taka zafundowac :]

Moj wybor padl oczywiscie na pewnego wysokiego bruneta, i jak sie potem okazalo, byl to poczatek kolekcji ;]

Wysoki brunet chodzil do rownoleglej klasy i byl strasznie dobrym uczniem. Po tym, jak przyjrzalam sie osobie wysokiego bruneta lepiej, postanowilam zwrocic na siebie jego uwage. Najlepszym sposobem bylo zostanie jeszcze lepsza uczennica :-)

Przez dwa lata wykuwalam wysoka srednia, okresowo konsultujac z wysokim brunetem moje wyniki… Jako nietrudno sie domyslic wysoki brunet zaczal wszem i wobec rozglaszac swoj podziw dla mojego intelektu, kwestie mojej niewatpliwej, do diabla, urody, pomijajac milczeniem!!

Skonczylo sie na tym, ze z wysokim brunetem rozstalam sie w dniu rozdania swiadectw maturalnych, pozostawiajac go w nieswiadomosci co do mojego wielkiego, szczerego licealnego uczucia :-)

Przez lata wyobrazalam sobie, jak spotkamy sie po latach, i ja bede czlowiekiem sukcesu, bede swietnie wygladac, no po prostu powale go na kolana swoim image`em…

No i wczoraj go spotkalam… Nadal jest super przystojny i super sympatyczny (powiedzial cos milego o moim mlodym wygladzie)… Nie musze chyba dodawac, ze on mial na sobie snieznobiale, luzackie spodnie, podkoszulek obciskajacy ksztaltna klatke piersiowa i modne buty, a ja bylam rozczochrana, rozplywal mi sie makijaz, mialam na sobie kostiumik, ktorego nie znosze, japonki na plaskim obcasie (on jest ode mnie 30 cm wyzszy) i tachalam dwie reklamowki…

Wysoki brunet na pewno teraz zaluje, ze w liceum tak mnie zlekcewazyl…

Dobra, bedzie o dziewczynkach…

W sobote pojechalismy do Ikei, gdzie kupilam sobie ramki
Takie kolorowe, nawet fajne, choc wiem, ze jak zobaczy je Nadworny Konsultant Artystyczny to pewnie przewroci sie od razu w drzwiach… No ale co tam, pochodze z malego miasteczka, wiec mam malomiasteczkowy gust :]

Ale mialo byc o dziewczynkach… Otoz zmeczeni wedrowka po ogromnej powierzchni sklepu i ogladaniem niezliczonych zbieraczy kurzu, zglodnielismy i postanowilismy posilic sie IKEowym jadlem (zadne tak junk food: wykwintne hot-dogi, lody smietankowe o delikatnej nucie proszku do robienia lodow i Pepsi oczywiscie Light)… Stanelismy w gigantycznej kolejce, przed nami stala jakas babka… Bylismy oczywiscie strasznie zajeci soba (konkretnie zdawalam relacje z uroczystoscie Pierwszego W Zyciu Robienia Kiszonych Ogorkow Przez AELke)… No i w pewnym momencie, kiedy bylismy juz blisko kasy, okazalo sie, ze stoi przed nami dziewczynka… Na oko z 11 lat miala…Najpierw podejrzewalam, ze to corka tej babki, co stoi przed nami… Ale chyba nie… Myslalam sobie, ze to biedna mala zagubiona dziewczynka, ktora zgubila sie rodzicom…Ale dziewczynka wcale nie rozgladala sie w poszukiwaniu mamy, tylko ostro parla w kierunku kasy (ostro, czyli zgodnie z tempem poruszania sie kolejki)…
Balam sie zwrocic jej uwage, bo myslalam, ze to taka mala dziewczynka, jak ja w jej wieku…Skromna, nieporadna i zagubiona…Tak sobie myslalam…
Ale Aktualny nie byl nigdy mala dziewczynka, wiec zaczal po prostu glosno dywagowac, niby w przestrzen, na temat chamstwa, cwaniactwa, braku kultury i ze on juz tego dluzej nie wytrzyma… Po chwili mala dzieczynka rozejrzala sie, zakrecila na piecie i stanela w zupelnie innym miejscu kolejki… A Aktualny otrzymal ustne gratulacje kolejkowiczow za tepienie chamstwa…
Tak, dzisiejsze male dziewczynki sa zupelnie inne niz te sprzed lat…Az strach myslec co bedzie jak wejda na rynek pracy…

Teraz odpowiem na zapytania zadawane mi na GG odnosnie mojego samopoczucia.
Nie pale, nie pije, jestem na diecie, sciagnelam z Sieci cwiczenia „Pilates for dummies”, i teraz to juz chyba naprawde bede musiala umrzec na lupiez…

A w Sieci znalazlam sobie (ale przypadkiem, przypadkiem!) zdjecia niejakiej Dody, co to swego czasu w programie Wojewodzkiego niejakiego chwalila sie, ze ma najlepsze cialo w Polsce. I mysle sobie, ze jeszcze pare kilo nadwagi, i tez bede miec takie nogi

I to jest, wbrew pozorom, bardzo optymistyczne zakonczenie :D

Ta cholerna piosenka przyczepila sie do mnie i gra mi w glowie, wpedzajac mnie w depresje…
Na dodatek Bajm to dla mnie szczyt obciachu, nie potrafie sie pogodzic z jarmarcznym wizerunkiem Beaty Kozidrak, denerwuje mnie mlode pokolenie Kozidrakow-Pietrasow, a w ogole teksty zaciagaja grafomania.
I ta wstretna, latwa, prosta i przyjemna melodia caly czas gra mi w glowie. Moze jak rozloze ja na czynniki pierwsze to mi przejdzie…

Ucieka mi czas
I wciąż jestem zła

no wlasnie, strasznie dotkliwie odczuwam uciekajacy czas, chyba jak kazda kobieta… z jednej strony szkoda mi kazdego minionego dnia, z drugiej strony nie potrafie dobrze wykorzystac nastepnego…
i faktycznie wciaz jestem na siebie za to zla…

Nie widzę już w sobie
Pozytywnych barw

Od jakiegos czasu uwazam, ze moja najwieksza slaboscia jest brak poczucia wlasnej wartosci. I jak uda mi sie z tym rozprawic sprawy szybko pojda do przodu. Ale poki co nie widze w sobie ani jednej pozytywnej barwy…

Może to zbyt długa zima
Zmieniła mnie

Dlugi zimy sa wyczerpujace, ale moze kiedys znajde sposob, zeby ich po prostu nie zauwazac…

Nie, czasem nie wiem
Czego chcę

Zazwyczaj wiem, czego che. Ale obecnie faktycznie nie wiem. I to „czasem” trwa juz zdecydowanie za dlugo…

Szukam wciąż miłości
Bez niej
Błądzę jak we mgle

Tak, to jest ten diabelny refren blakajacy mi sie gdzies w jazni…
Milosci sie chyba nie szuka, ona znajduje sie sama… A z miloscia mozna bladzic rownie dobrze jak bez niej…
I chyba jestem juz stara, cyniczna baba, skoro wypisuje takie rzeczy…

Czy jestem jak ty
Tak silna by żyć

No dobra, mam dola, moze nawet glebokiego jak Row Marianski, ale zaraz tam „tak silna by zyc”…

Zapytam się ciszy
Nocy swych
I dni

Pani Beato, prosze zmienic teksciarza! Ja rozumiem, ze niepewnosc i nadzieje trzeba jakos wyrazic, ale nie w taki ograny sposob, no pleaseeeeee…

Zamykam oczy
Odpływam

W tym akurat jestem dobra… Czasem wystarczy zamknac oczy i odplynac, zeby znalezc sie w przyjaznym swiecie pelnym przychylnych ludzi… Ale w koncu trzeba otworzyc oczy.

Odkąd odszedłeś
Nie jestem szczęśliwa

Shit happens, co zrobic… Ale to jeszcze nie powod, zeby spiewac piosenki, ktore unieszczesliwiaja mnie…

A dzisiejsza notka jest sponsorowana przez moj podly nastroj wywolany faktem, ze chyba przybylo mi kilka centymetrow w udach :-((((((

Jednoczesnie informuje, ze jest to kontynuacja cyklu zapoczatkowanego TU

Moje wspomnienie z dziecinstwa to tata z troska pochylajacy sie nade mna i mowiacy: „no nie placz juz, bo bedzie cie glowa bolala”…I wcale nie jest to jedyne wspomnienie z dziecinstwa zwiazane z placzem…

Jedno z bardziej wyrazistych to to, kiedy usilowalam ukryc swoje lkanie podczas filmu „Pierscionek z orlem w koronie” wycierajac oczy w lezaca w zasiegu reki koszulke mlodszego brata. On to natychmiast zdemaskowal, podniosl krzyk na caly dom, z sasiedniego pokoju przylecieli rodzice i wszyscy ogladali moje czerwone oczy i poblazliwie sie usmiechali… Tak, wrazliwosci nie mozna mi odmowic…

Z zasady staram sie nie wdawac w zadne pyskowki, bo dobrze wiem, ze skonczy sie na scisnietym gardle i lzach w oczach…

Do kina mozna ze mna chodzic tylko na komedie, bo jezeli jest jakas smutniejsza scena to z cala pewnoscia zaleje sie lzami…

Na pogrzebie babci prawie dostalam histerii, nie moglam opanowac lkania, mimo srodkow uspokajajacych i dosc dobrego samopoczucia…

Na krytyczne uwagi pod moim adresem, zwlaszcza ze strony rodzicow, reaguje zeszklonym oczami, skutecznie uniemozliwiajacymi obrone… Bo bardziej koncentruje sie na tym, zeby sie nie rozplakac…

Fontanne lez moze u mnie wywolac czyjs podniesiony glos albo zlosliwy przycinek…

Oczywiscie w naprewde ekstremalnych sytuacjach, kiedy naprawde mozna tylko siasc i zaplakac, jestem twarda jak Roman Bratny, bo przeciez trzeba cos robic, a nie sie mazgaic…

Pewnie wiele osob uwaza, ze tak wrazliwosc to ujmujaca cecha, ale… NIC MNIE TAK NIE WKURZA JAK MOJE SCISNIETE GARDLO I LZY WYPLYWAJACE NA POLICZKI!!!

Jak AEL`ka zwalcza chorobe:

(od razu pominmy te wszystkie antybiotyki, inhalatory i cala farmaceutyczna karuzele)

- rozwiazuje krzyzowke na lokalnej stronie swojego rodzinnego miasta… wobec nieznajomosci hasla „serwatka z owczego mleka” pytam sie via GG Endrona, on pyta (nadal via GG) swojego kumpla z Nowego Targu i… voila, chodzilo o żętycę, może wygram pizze… potega globalizacji, no :-)

- na blogu mojego brata widze, ze swoj numer GG ma zapisany w systemie zero-jedynkowym… oczadzial, czy to normalne na Polibudzie…?

- czytam „Jadąc do Babadag” Andrzeja Stasiuka… kazdemu, komu imponuja jeszcze wczasy na Lazurowym Wybrzezu albo wypad do Rzymu czy Londynu – goraco te ksiazke polecam!

- jem mizerie z odrobina granulowanego czosnku… naprawde polecam, zwlaszcza wielbicielom ajranu takim jak ja :-)

- Mistrzostwa Europy uwazam za zakonczone z dniem wyeliminowania Czechow… i niech ktos, z laski swojej, zaknebluje niejakiego Basałaja! ostatecznie ja moge nie odrozniac Karagunisa od Kazuranisa, ale jemu placa za to, zeby odroznial!

Wszystkie powyzsze metody sa jak na razie malo skuteczne, totez zaczynam powaznie myslec o nawaleniu sie w 3D i tym samym ostatecznej eliminacji kwestii zarazkowej…


  • RSS