ael blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 6.2004

Szanuj chłopa swego, bo możesz mieć gorszego… Ale czy naprawde?
Weźmy oto pod rozwagę wspomnianego tu przeze mnie Aktualnego.

Jak wiadomo – jestem chora. Leżę w łóżku, biorę leki, mam gorączkę, wyczekuję śmierci bądź wyzdrowienia.
Aktualny postanowił przeto poprawić mi humor prezentem. Cierpiąca kobieta może przecież otrzymać tyle pięknych rzeczy od swojego „aktualnie starającego się”… Może otrzymać kwiaty, czekoladki, kwiaty, ciekawą książkę, kwiaty, soczek multiwitaminowy… Czy wspomniałam o kwiatach?
A co ja otrzymałam od Aktualnego…? No co??? ODŻYWKĘ WYBIELAJĄCĄ PAZNOKCIE!
To i tak spory postęp , bo poprzednio otrzymałam ustrojstwo o romantycznej nazwie „Venus – Gillette for women”… A jeszcze wczesniej wielkie opakowanie 5 sztuk pasty do zębów.
Nie muszę chyba dodawać, że wcale nie należę do osób uznających depilację czy mycie zębów za niebezpieczne dla zdrowia i życia…
To po prostu Aktualny wychodzi z założenia, że nic tak nie wzmocni naszej zażyłości, jak odżywka wybielająca paznokcie. Przyznaję, że wpadł na ten wyborny pomysł aktywnie pomagając mi w wykonywaniu pedicuru… (Jak wiadomo ciemne emalie trochę barwią płytkę)

Myslę teraz nad prezentowym rewanżem dla Aktualnego…
Szczotka do mycia toalety, czy po prostu slipy, których nienawidzi od dziecka? A może siatkowy podkoszulek???

OK lejdis (end dzentelmen), jest sprawa.
Zostal zawiazny spisek. Przeciwko mnie.

Dzis rano zdrajca Wyrodny Brat i zdrajca Endron dokonali ogledzin mojego odwloku i wydali obrazoburczy wyrok. „Mloda -they said- musisz troche schunac!”
I jeszcze dobili: „Pupa ci sie zaokraglila”…

Moglam sie spodziewac… Moglam sie spodziewac od czasu, kiedy w tym tygodniu Wyrodny Brat stwierdzil, niby przypadkiem: „Mloda, w tych spodniach to juz nie chodz, za bardzo ci uda obciskaja”.
No ale sugestiami Wyrodnego Brata sie nie przejelam, bo on od 21 lat zajmuje sie udowadnianiem mi, ze jestem glupia, brzydka i zamiast dyskutowac powinnam isc do kuchni zrobic mu kanapki. Jezeli wygladam kiepsko, Wyrodny Brat pierwszy mi to powie, jezeli wygladam re-we-la-cyj-nie Wyrodny Brat przyzna to ostatni.

A dzis dolaczyl jeszcze Wyrodny Aktualny. I jeszcze popisal sie nieskonczona hipokryzja, mowiac, ze moj odwlok podoba mu sie stale i niezmiennie, ale faktem jest, ze sie zaokraglil.

Po ogledzinach stanu mojego kupra spiskowcy poczeli naradzac sie co do zmiany zaistnialej sytuacji. Ich pomysly to fitness i basen. Padly nastepujace uwagi: „zebys za rok nie wpadla w czarna rozpacz jak spojrzysz w lustro, dla twojego dobra ci to mowie” oraz „przejscie z domu do przystanku i z przystanku do biura – to jeszcze nie jest sport”.

Poki co ustawilam sobie na pulpicie monitora piekne zdjecie, z ktorego spoglada na mnie Vitor Baia. Jego wymowne spojrzenie mowi do mnie „chrzan ich, malenka, jestes najpiekniejsza, uwielbiam nawet twoj cellulitis”… Zreszta sami zobacznie jak na mnie patrzy – ooo!
A ja zastanawiam sie dlaczego Edyta Gorniak wolala Darka z Lomzy niz Vitora i jemu podobnych z okolic jej rezydencji w Portugali…

No, to skocze zjesc batonik ;-)

Oto, ekhm ;-) , garsc refleksji, czyli glupotki, ktore ulegly sie ostatnio w mojej glowie…

- Mozna jeszcze poznac ludzi, ktorzy w pietnastej sekundzie znajmosci nie pytaja gdzie pracujesz, ile zarabiasz i kim sa twoi rodzice… w zasadzie w ogole ich to nie interesuje, bo przeciez widac jakim sie jest…

- Moj aktualny rekord spozycia piwa to 3 kufle… jestem z siebie dumna, dotychczas miescilo sie tylko poltora…co za wzrost formy!

- W odniesieniu do poprzedniej refleksji stwierdzam, ze Alka Seltzer czasem sie przydaje (choc nie sadzilam, ze nosze go w torebce wlasnie dla siebie) a w Gnieździe Piratów jest naprawde fajnie :-)

- Kupilam sobie pierwszy w zyciu oficjalny krem przeciwzmarszczkowy. Ale nie znaczy to, ze mam obsesje na punkcie swojej (domniemanej) urody ;-)

- Dla rownowagi dalam sie skusic koncernowi Agora i nabylam „Mistrza i Małgorzatę”. Czytalam dawno temu, a teraz uznalam, ze warto miec w swoim podrecznym ksiegozbiorze :-)

- Mimo faktu, iz niezaprzeczalnie mamy dzis 22 czerwca, nie dokonalam jeszcze w tym roku otwarcia sezonu chodzenia w spodnicach i sukienkach…Chyba jednak powinnam zaczac pokazywac nogi, bo jak nie teraz, to kiedy…? Poki co mam spora kolekcje spodni i ani jednej przyzwoitej spodnicy…

- Zgadzam sie z sugestia Snafu o tym, co by bylo, gdyby Wayne Rooney urodzil sie w Polsce. Od siebie dodaje, ze przypuszczalnie zamiast na Mistrzostwa, polscy dzialacze zeslaliby go do rezerw Szombierek Bytom…

A aktualnie moim najwiekszym marzeniem jest byc beztroska, malo rozgarnieta panienka, ktora wyjezdza na wakacje, a wszystkie wydatki zwiazane z tym, typu nowy kostium kapielowy, zel pod prysznic, pianka do depilacji, balsam do opalania, stringi na plaze, wizyta u tipserki itp. oplaca oczywiscie rodzice, bo przeciez rodzice od tego sa… i nie powinni sie czepiac, zebym pojechala na kurs jezykowy, bo wakacje sie odpoczywa, a nie uczy.

Niestety nigdy taka panienka nie bylam, nie jestem i juz pewnie nie bede… a szkoda…

Wczoraj ok. 19, kiedy w najlepsze ogladalam mecz, zadzwonila do mnie Gogenzola i spytala czy nie poszlabym do kina na Festiwal Filmow Latynoamerykanskich… Czemu nie, pomyslalam, na boisku bylo 1:0 i nic nie zapowiadalo naglego zwrotu akcji, a Zidane`a w nastepnym meczu (Francja-Chorwacja) wcale nie mialam ochoty podziwiac…
W te pedy przyodzialam sie w swoje ukochane Levisy i rozciagniety podkoszulek (ale z duzym dekoltem), w koncu szlam do kina, a nie do opery… Opatrznosc strzegla mnie na tyle, ze zalozylam uniwersalna czarna marynarke i wzielam najlepsza torebke, a nie plecaczek :-)
Na miejscu okazalo sie, ze tak naprawde to to jest otwarcie Festiwalu, mamy zaproszenia zalatwione przez niejaka Najlepsza Sasiadke, wokol kreci sie telewizja, ludzie sa odstrzeleni niczym wozny w dzien nauczyciela, a ja moge jedynie nadrabiac mina, co niestrudzenie robilam :]

Zeby bylo jeszcze bardziej odjazdowo, zaczelo sie od przemowienia Jego Ekscelencji Ambasadora Meksyku w Polsce, Pana Francisco Jose Cruz Gonzales (spisuje z programu festiwalu), ktory po projekcji filmu zaprosil (tj. mial zaszczyt zaprosic) na koktajl.

Film byl meksykanski i nosil tytul „Święta lubieżnica”… Najlepszym slowem, zeby go scharakteryzowac jest „dlugi” :]

Na bankiecie (przejdzmy do najlepszego) podawali wino, piwo Corona, wode (to chyba dla zwierzat, acha, i dla prowadzacych auta) i koreczki w formi ogorkow posmarowanych pastami :]
po ponad dwugodzinnej projekcji mialam ochote wziac jedna tace i schowac sie z nia w kacie, co dopelniloby mojego wizerunku… Ale bawilam sie w kulture i razem z pozostalymi goscmi zmiatalam koreczki w tempie cyklonu… Przy okazji patrzylam na ladne buzki licznie przybylych na Festiwal Latynosow :D

Uroda Latynosow byc moze skusilaby mnie do uczestnictwa w dalszej czesci imprezy, czyli wieczor w Organzie, ale wygodnictwo przewazylo i zostalam odwieziona niemal pod sam dom (dzieki, Aniu )

Ogolny wydzwiek jest taki, ze bylam na bankiecie organizowanym przez Ambasadora Meksyku, i tej wersji bede sie trzymac :-)

Koniec swiata zbliza sie…
Bo jak inaczej to wszystko wytlumaczyc…?

- w wyborach do Parlamentu Europejskiego drugie miejsce zajmuje LPR, co daje jej 10 mandatow, a Samoobrona trzecie, co daje jej 8 mandatow (wyniki dzisiejsze, stan z godziny 9.00)… nie wiadomo czy sie smiac czy plakac…

- partia, na ktora ja glosowalam, a w szczegolnosci reprezentujacy ja kandydat, najlepszy z najlepszych, moim zdaniem, w ogole nie weszla do Parlamentu, co mnie troche przybija, bo nigdy nie sadzilam, ze bede miec takie „niszowe” poglady… a jednak – niestety!

- namietnie zajmuje sie ogladaniem rozgrywem Mistrzostw Europy ( chyba wiadomo o jaka dyscypline chodzi)…
wczorajszy mecz Anglia-Francja rozbroil mnie calkowicie… w 90. minucie bylo 1:0 dla Anglii… po 3 minutach, przy udziale 1 (JEDNEGO!!!) zawodnika Francja wygrala 2:1. NO HALLLLOOOO!!??

- wczoraj w autobusie zemdlal koles stojacy kolo mnie… to cos dziwnego, bo zazwyczaj to ja mdleje :] co prwada siedzialam, ale i tak bylo mi niebezpiecznie duszno…

…mam nadzieje, ze jutro slonce jednak wzejdzie…

Bylismy wczoraj na „Troi”… Wahalam sie jeszcze nad „Rogatym ranczem”, ostatecznie wybralam „Troje” i to nie byl dobry wybor.

Po pierwsze dlatego, ze w tym filmie sa sceny batalistyczne (moglam sie domyslic wczesniej), a przeciez ja nie znosze scen batalistycznych… Niestety sceny byly na tyle krotkie, ze nie mozna bylo na chwile wyjsc z sali i wrocic jak sie skoncza…Wlasnie w ten sposob obejrzalam „Helikopter w ogniu”, dotychczasowy NUMER 1 na mojej liscie Gniotow Tysiaclecia… Na szczescie w moim telefonie sa fajne gierki i sie nie nudzilam :]

Po drugie dlatego, ze ja przeciez placze w kinie. Wynik „Troi” to trzy i pol chusteczki higieniczne. „Troja” wyprzedzila dotychczasowego lidera – film „Billy Elliott” (wynik „Billego” – dwa zasmarkane rekawy, oczy krolika i zacieki jak mis panda)…

A teraz przejdzmy do tego, co naprawde wartosciowe w tym filmie, i nie chodzi bynajmniej o fabule, bo przeciez jest znana od czasow Homera. A zatem:

Brad Pitt (jako Achilles) – boskie cialo, bossskie… troszke mu sie ryjek zestarzal, ale przynajmniej nie jest plastikowy; klata bardzo ladnie wyrzezbiona, milo sie patrzy… no ale oczywiscie najwieksze wrazenie robi tyleczek Brada :D Tyleczek Brada opiewam od czasu, kiedy jako 13-latka wybralam sie z kolezankami na „Thelma i Louise”, film dozwolony od 15 lat, i w drzwiach wejsciowych natknelysmy sie na pana od rosyjskiego… w kazdym razie w „Thelma i Louise” boski tyleczek Brada zawrocil w glowie Geenie Davis i Pitt zaczal sie robic slawny :D po latach jego pupka jest nadal nader interesujaca ;P

Eric Bana (jako Hektor) – no nie powiem, jest na czym oko zawiesic :D wybaczam mu nawet niebaczny udzial w „Helikopterze w ogniu”… cialko niezgorsze, buzia niebanalna, tylko troche za czesto wystepuje w scenach walki, a wtedy przeciez gralam w gierki na telefonie…

Sean Bean (jako Odys) – czyli Boromir z „Wladcy pierscienia”… Boromir byl moim ulubiencem, w „Troi” tez mi sie podobal, niestety za rzadko sie rozbieral, zebym mogla w pelni ocenic jego walory ;D ale na pewno bez ubrania tez ladnie wyglada ;]

Orlando Bloom (jako Parys) – drobny, chuderlawy, rosolu sie na nim nie ugotuje, a innych pomyslow na wspolne zajecia z tym panem nie mam…na Legolasa sie moze i nadawal, ale na Parysa (spojrzmy prawdzie w oczy) ni ch…a, a na dodatek btal udzial w „Helikoptrze w ogniu”…

Diane Kruger (jako Helena) – ona jest Niemka! i to powinno wystarczyc za cala recenzje. no ale jak rezyser ma na imie Wolfgang, to wiadomo czego sie spodziewac… w kazdym razie kobiecina robi za cos na ksztalt Scorupco w „Ogniem i mieczem”, aczkolwiek Iza ladniejsza…

Saffron Burrows (jako Andromache) – pierwszy raz widze na oczy, ale jakby chciala sie zrzec oczu i ust, to chetnie bym przejela :]

Reszta moze byc, same stare dziady i sie nie rozbierali…Jeszcze mi sie podobaly oczy takiego pana, co sie Vincent Regan nazywa, ale teraz to sobie kazdy moze takie zrobic za pomoca soczewek…

W kazdym razie jak wyszlismy z kina to strasznie padal deszcz, wiec powrot do rzeczywistosci byl wyjatkowo mokry :-)

PS. dwuosobowe fotele w kinie „Wisla” wyjatkowo godne polecenia :-)

Uwaga, bedzie o seksie!!!

Po pierwsze, to wczoraj w TVP3 powiedzieli, ze na Zoliborzu grasuje gwalciciel! TAK, GWALCICIEL!!!
I policja apelowala, zeby samotne kobiety nie spacerowaly po zmroku. A przeciez ja notorycznie wracam z pracy albo skadstam po zmroku!!!
Na razie wczoraj z przystanku odebral mnie brat , dzis ma to zrobic Endron.
Ale ile mozna…? Ostatecznie skonczy sie na tym, ze to nie gwalciciel na mnie, tylko ja bede czatowac na gwalciciela, zeby go w koncu unieszkodliwic!

A po drugie, wczoraj znalazlam w swojej skrzynce na lisy ulotke o wdziecznym tytule „Powiedz nie promocji homoseksualizmu w Warszawie”. Czytam w niej m.in. :”Odmawiaj rozaniec w intencji wynagrodzenia Jezusowi i Jego Matce za grzech sodomii.”
No w morde!!! Ja wiele rozumiem, ale pomylenie dobrowolnego wspolzycia dwojga doroslych ludzi (homoseksualizm) ze wspozlyciem czlowieka ze zwierzeciem (sodomia) przekracza granice mojej tolerancji na ignorancje!
Zastanawiam sie czy wyslac im jakis polemiczny list albo mail, bo cala ulotka jest utrzymana w tonie dalekim od moich pogladow, ale mysle sobie, ze nie bede ryzykwac procesji szalikowcow Radia Maryja odmawiajacych rozaniec pod moimi drzwiami…

No, to by bylo na tyle o seksie :D


  • RSS