ael blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 2.2004

Ta notka miala byc o tym, ze tato przez cale zycie kladl mi do glowy, zebym uczyla sie gotowac, bo jak nie bede umiala, to zaden facet nie bedzie mnie zabieral na wakacje, bo po co mu taka bezuzyteczna baba pod namiotem, no i rzeczywiscie sie sprawdzilo, bo nigdy mnie nikt nie zabral ani na zagle, ani na gorski rajd od schroniska do schroniska, i tak sie mialam uzalic, ze nikt mnie w wakacje nie chce, ale mi sie nagle przypomnialo, jak jechalam Audi A4 (klima, skora, full wypas, a w srodku – JA !?!) do Hajduszoboszlo na Wegrzech (taki ichniejszy Ciechocinek, nawet fajny), a ze mna 3 przystojniakow z AWFu, ktorzy przy przekraczaniu granic kazali mi siedziec z przodu i usmiechac sie do celnikow, a na miejscu wozili mnie na targ po brzoskwinie tudziez czestowali swoim kus-kusem z gulaszem (bylam nowa twarza w tym towarzystwie, wiec wiadomo jak zachowywaly sie samce) i dlatego notki o moje nieatrakcyjnosci wakacyjnej ze wzgledu na nikle umiejetnosci kulinarne – nie bedzie…

NIE LUBIĘ:

- WESEL – obsesyjnie i z wzajemnoscia, wywoluja u mnie gesia skorke, nie zamierzam organizowac wlasnego, inna sprawa, ze rodzice maja odmienne zdanie…przez cale zycie dobrze bawilam sie na 1 (slownie: jednym) weselu, wlasnie na tym lamiacym wszelkie konwenanse…i ta liczba sie raczej szybko nie powiekszy…

- PANIENEK Z CYKLU „MATKA NATURA” tudziez „jakiego mnie Panie Boze stworzyles, takiego mnie masz” – nie rozumiem jak dorosla kobieta moze uwazac, ze jedyne kosmetyki to mydlo, szampon i takie tam… nie twierdze, ze wole „skwarki” zatrzasniete w solarium z tlenionymi kudelkami, ale co komu szkodzi odrobina tuszu na rzesach…

- MISTYFIKACJI NA BLOGU – irytuje mnie jak ktos na blogu kreuje sie na kogos wiecej niz jest w rzeczywistosci albo pospolicie klamie…rozumiem, ze niektorzy uwazaja blog za miejsce swojej dzialanosci artystycznej, ale to cos zupelnie innego niz pomieszanie prawdy z poboznymi zyczeniami…najgorzej jest jak kogos znam i wyczytuje na jego blogu calkowicie wymyslone rzeczy… zazwyczaj wtedy litosciwie milcze… ale palce swiezbia…

- tzw. BEZINTERESOWNEGO SKURWYSYNSTWA – (przepraszam za wulgaryzm, ale najlepiej oddaje istote zjawiska) czyli ludzkich zachowan na zasadzie „jak moge komus zrobic zle, to po co mam mu zrobic dobrze”… nawet kiedy nie przynosi to zadnych korzysci, ludzie zachowuja sie tak, ze „swinia” to zbyt lagodne okreslenie… a potem jeszcze sa zadowoleni…

A moje ulubione slowo to oczywiscie NIE, wypowiadane na wszelkie sposoby :]

- Czy to mozliwe, zeby zmienic sobie PIN w telefonie i nie wiedziec o tym? Czy to po prostu ja jestem na takim etapie zidiocenia? W kazdym razie PUK znajdowal sie w moim kalendarzu z 2000r., znajdujacym sie daleko poza moim zasiegiem…I mam nadzieje, ze moj brat, przeszukujac na moje polecenie ten kalendarz, nie dobral sie do zapiskow z dnia pod haslem „I lost my virginity”… :]

- Kupilam sobie wazonik. W Ikei. I to wielkie wydarzenie w moim zyciu, bo dotychczas uwazalam, ze takie rzeczy to zbieracze kurzu, a w moim pokoju moga znajdowac sie tylko sprzety typu lozko, szafa, stol, ksiazki, komputer, a nie jakies flakoniki, swieczniki, figureczki, kokardeczki… A jednak: moj pierwszy wazonik!

- Czy opowiadalam juz jak w zeszlym roku zemdlalam na srodku skrzyzowania? Szlam, szlam i padlam :D No ale reanimowal mnie obecny przy tym Endrju i przypadkowo przechodzaca pielegniarka. A teraz kumpel z pracy mnie przebil. Zemdlal w autobusie i kierowca dzwonil po pogotowie. Ale podejrzewam, ze odbiore mu palme pierwszenstwa przy nastepnym pobieraniu krwi ;-))))))))

- Recepta na 2 opakowania Microgynonu 21 pilnie poszukiwana. Dozgonna wdziecznosc gwarantowana. Kocham niepubliczna sluzbe zdrowia tak samo jak publiczna.

- Chodze po domu i wyspiewuje razem z Ewa Bem: „Jestes moj, nie ruszaj sie, do gory rece, to napad na serce; stoj! nie probuj biec, Amor ustrzeli cie”. To sie nazywa Pozytywne Wibracje :-)))))))

Kiedy bylam mala dziewczynka, bylam strasznie dobra uczennica. Spojrzmy prawdzie w oczy: bylam koszmarnie dobra uczennica. Same dobre oceny, zawsze starannie przygotowana, obowiazkowa, wszechstronna, niedostatki pracowitosci nadrabialam zdolnosciami… A na dodatek dobrze wychowana, kulturalna i aktywna na kazdym polu. W koncowych klasach podstawowki nauczyciele wyrywali mnie sobie z rak, zebym startowala w olimpidach przedmiotowych. Startowalam, wygrywalam, wszyscy byli zadowoleni. Liceum bylo kontynuacja. Na studiach tez bylam raczej na czele stawki…

I wtedy zawsze myslalam sobie, ze kiedy dorosne, to spotkam jakiegos fantastycznego chlopaka, ktory byl najlepszym uczniem w swojej szkole. I on bedzie nie tylko szalenie inteligentny (czyli wystarczajaco inteligentny dla mnie), ale bedzie tez mial nietuzinkowa osobowosc, poczucie humoru i w ogole bedzie kwintesencja meskosci…

Minely lata…

Spotykam mnostwo cudownych facetow, a najwiecej w moim zyciu znacza ci, ktorzy byli zawsze najniegrzeczniejsi w klasie i do szkoly mieli „pod gorke”…*)

Gdybym wtedy wiedziala, ze sa tacy fajni, nie spedzilabym polowy zycia nad ksiazkami :-)

Nie wiem, gdzie jestescie, grzeczni chlopcy, ale zostancie tam!!!

*) no chyba nie musze tlumaczyc, ze nie chodzi tu o ledwie ukonczona zawodowke stolarska, tylko jakies „dziekanki” na studiach i te sprawy…

Codziennie rano moj budzik dzwoni o 7. I teraz juz wiem, ze kto rano wstaje, temu Pan Bóg daje… popalic… do samego wieczora.

Wobec mojego stanu bycia aktualnie totalna pustynia intelektualna moge zrobic tylko jedno.

TO!!!!!

Komentarze nie musza byc szczera, musza za to byc bałwochwalczo miłe ;P

Kilka dni temu moj ulubieniec eM. zapytal mnie znienacka dlaczego nie chodze w spodnicach.
Odpowiedzialam, ze nie chodze, bo jest zima. I byloby mi zimno. Chodze w lecie. Jak jest cieplo.
M. po prostu przyjal to do wiadomosci.

Dzis, po zastanowieniu, udzielilabym mu innej odpowiedzi. Mniej wiecej takiej:

NIE CHODZE W JEB…YCH SPODNICACH BO JEST PIEPRZ…NA ZIMA I JEST MI ZIMNOOOOOOOOOOOO!!! I NIE BEDE MARZNAC, BO TOBIE I TOBIE PODOBNYM BY TO SIE PODOBALO. Z TEGO SAMEGO POWODU NIE BEDE LATAC W PONCZOCHACH, CHOC WIEM, ZE WSZYSTKIE SAMCE SLINIA SIE JAK TYLKO PADA TO SLOWO! I WCALE NIE LUBIE CHODZIC W STRINGACH! SA NIEWYGODNE, ZA TO UWIELBIAM CHODZIC W WIELKICH, MIEKKICH, BAWELNIANYCH PANTALONACH! I WCALE NIE LUBIE SIE DEPILOWAC, BO PLASTRY ZDZIERAJA MI NASKOREK I WYGLADAM POTEM JAKBYM MIALA LUSZCZYCE!!! I NIE PROSCIE MNIE NAWET O DZIERGANIE JAKICHS UROCZYCH WZORKOW ZWIAZANYCH Z OWLOSIENIEM LONOWYM! SKORO WY TEGO NIE ROBICIE, TO NIBY DLACZEGO JA MAM SIE MECZYC??? I WLASNIE, ZE BEDE SOBIE LAZIC BEZ MAKIJAZU I W ROZCIAGNIETYM PODKOSZULKU, NAWET JESLI WYGLADAM NIEAPETYCZNIE! A NIEWYSKUBANE BRWI JESZCZE O NICZYM NIE SWIADCZA! I NIE BEDE SIE SMAZYC NA SOLARIUM, BO NIE CHCE UMRZEC NA RAKA SKORYYYYYYYYYYYYYYY!!!

No ale w towarzystwie eMa nie bylam az tak blyskotliwa i poprzestalo na tym, ze w lecie chodze w spodnicach.

A z drugiej strony mysle sobie, ze skoro moj chlopak, niejaki Endron ma w swojej podrecznej kosmetyczce porzadny tonik do twarzy, beztlusczowy lotion antybakteryjny, krem do rak, krem do stop, krem pod oczy i kilka innych preparatow, to…

Dobra, musze leciec zarzucic na twarz peeling enzymatyczny…

1. Dzis rano brat AELki, niejaki Kiciuch, wychodzi z domu na egzamin z systemow operacyjnych.
2. W drodze miedzy stacja metra a Wydzialem Elektroniki i Technik Informacyjnych do Kiciucha podchodzi dwoch dzentelmenow w dresach.
3. Dzentelmeni informujac Kiciucha (ministranta od urodzenia), ze zle mu z oczu patrzy, zapytuja go uprzejmie o posiadana gotowke, bizuterie i akcesoria elektroniczne.
4. Kiciuch wmawia dzentelmenom, ze aktualnie nie posiada telefonu (Kiciuch, ty klamco!!!), ma za to srebrny lancuszek otrzymany na komunie.
5. Dzentelmeni w dresach inkasuja 7 zl posiadanej przez Kiciucha gotowki oraz zegarek marki Timex.
6. Kiciuch zyczy dzentelmenom milego dnia i myslac sobie o zakupie nowego fajnego zegarka udaje sie w strone swojego Wydzialu.
7. Po przejsciu kilkudziesieciu metrow Kiciuch zostaje zatrzymany przez tajemniczego pana, ktory po okazaniu slubowej legitymacji pyta Kiciucha co zabrali mu uroczy dzentelmeni w dresach.
8. Po uzyskaniu odpowiedzi tajemniczy pan nakazuje Kiciuchowi czekac na miejscu a sam przystepuje do zawodow w lapaniu przestepcow na czas.
9. Uroczy dzentelmeni w dresach w tym czasie udaja sie do metra, gdzie za uzyskane od Kiciuch srodki kupuja soczki Tymbark oraz bilety komunikacji miejskiej. (SERIO)
10. Kiciuch dzwoni do AELki, budzi ja i informuje subtelnie: „Mloda, skroili mnie!”
11. AELka i Kiciuch szybko ustalaja szczegoly spotkania.
12. AELka zadaje klam stwierdzeniu, ze kobieta nie moze wyjsc z domu 5 minut po przebudzeniu, czego swiadkiem jest towarzyszacy jej Endron.
13. AELka otrzymuje telefon od Kiciucha, ze ma go szukac w komisariacie na Wilczej, gdzie udaje sie wraz z tajemniczym panem i jego kolega oraz schwytanymi uroczymi dzentelmenami w dresach.
14. AELka dokonuje cudow i wpada na komisariat wreczajac Kiciuchowi dowod osobisty oraz instruuje go pokrotce co do zeznan, a takze udziela mu blyskawicznej pomocy psychologicznej.
15. Kiciuch udaje sie na przesluchanie, a Endrju i AELka przez poltorej godziny siedza w poczekalni na komisariacie gubiac sie w domyslach.
16. Kiciuch konczy skladac zeznania, przepraszajac panow policjantow, ze niestety nie stal sie ofiara pieknego rozboju, a jedynie lekkiego wymuszenia rozbojniczego.
17. Panowie policjanci zwalniaja go na egzamin, ale prosza o przyjscie na komisariat po egzaminie w celu rozpoznania osob zatrzymanych.
18. AELka i Endrju odprowadzaja Kiciucha pod same drzwi wydzialu, a AELka nawet daje mu 7 zl, zeby bylo go z czego kroic ponownie ;-)
19. AELka wraca do domu, majac ochote spuscic wp…ol kazdemu, kto nosi dres, a nie jest czlonkiej polskiej reprezentacji olimpijskiej.

A DZIEN SIE JESZCZE NIE SKONCZYL !!!

Weekendowa wizyta u rodzicow zaowocowala nowa fryzura (wiecej blondu w blondzie), nowa plomba (moge juz reklamowac Colgate), nowymi fleczkami w obcasach (zapewniam przetrwanie miejscowemu szewcowi) i cudownym preparatem do pielegnacji biustu…

Cudowny preparat ma to do siebie, ze nie jest calkiem tani, ale tak sie sklada, ze akurat w moj biust warto inwestowac :] Matka Natura odwalila kawal dobrej roboty i nie mozna tego zaprzepascic ;]
Swoja droga jesli jeszcze raz uslysze cos w rodzaju: „masz niezle piersi, malenka” albo „ale masz zajebiste cycki, kotku”, to zaczne wrzeszczec: „wiem, ku…va, WIEM!!! uswiadamiacie mi to odkad mi urosly!!! przez te kilkanascie lat zdazylo to do mnie dotrzec, wiec wymysl cos lepszego, palancie, albo trwaj w niemym zachwycie!!!”

Z newsow: w srode kupuje sobie pralke. I bede juz wlascicielka wlasnej pralki, lodowki, kuchenki mikrofalowej, zelazka z deska, a nawet suszarki do wlosow. I pytam sie, no pytam CZEGO MI JESZCZE BRAK, DO DIABLA, ZEBY MI SIE WRESZCIE KTOS OSWIADCZYL?????????

Moja kariera modelki rozwija sie zgodnie z planem. Dostalam kase za zdjecia wykorzystane na stronie internetowej. Co prawda liczba zer mnie nie zadowala, ale nie zmienia to faktu, ze DOSTALAM KASE ZA TO, ZE LADNIE WYGLADAM NA ZDJECIACH. A ostrzegalam, Naomi, uwazaj! Wy tez, Cindy i Claudia! Eileen Ford z Agencji Ford i John Casablancas z Elite Model Look: moj mail macie po prawej stronie. Zostawcie kontakt, moj agent do was oddzwoni :PPPP

Ściga mnie jeden byly gach. Z Anglii mnie sciga, telefonicznie. Widzielismy sie z milion lat temu, a ten sie uparl i sciga mnie w domu i w pracy. Wiadomo, o mnie nie zapomina sie tak latwo, hehe…

No to „HASTA LA VISTA, BABY”…


  • RSS