ael blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 12.2003

Kiedy bylam mala dziewczynka godziną ZERO byla dla mnie godzina 19. Bo wtedy w TV byla dobranocka… Jakies 10 minut krainy animacji…
Najbardziej nie lubilam poniedzialkow, bo byly wtedy dobranocki radzieckie (ale nie „Wilk i zając”), duzo nudniejsze od polskich.

A polskie byly swietne: „Przygody Baltazara Gąbki”, „Reksio”, „Bolek i Lolek”, „Plastusiowy pamiętnik”, „Przygody kota Filemona”, „Miś Uszatek”, „Przygody misia Kolargola”…
A w niedziele „Smerfy”…

Nie pamietam kiedy przestalam ogladac dobranocki. To byl jakis samoczynny proces.

A te wzystkie dywagacje wziely sie z mojej wczorajszej rozmowy z moim przyjacielem eM.

Lezymy sobie wieczorem na mojej miekkej sofie, palimy fajki i pijemy herbate. Filozoficzna dysputa przebiegala mniej wiecej tak:

Ja : Ja sobie nie wyobrazam, ze wyjezdzam z Polski i jestem z kims, kto pochodzi z totalnie innej kultury. Bo to jest tak, jak mi kiedys powiedzial jeden znajomy (akurat chodzi o Ebo – przyp. AEL) : chce zyc z kims, kto w dziecinstwie ogladal te same dobranocki co ja…

eM. : No… Ja kiedys mialem narzeczona… I ona ogladala te same dobranocki co ja. „Koziolka Matolka” ogladala… Była Kubanką

PS. Wszystkim blogowiczom i blogowiczkom zycze udanej zabawy sylwestrowej i wszystkiego najlepszego w Nowym Roku!

Dzis wrocilam na lono stolicy. Wracalam autobusem PKS.

Ja naprawde wiele moge zniesc…
Moge zniesc, ze jest nieludzki tlok, bo kierowca bierze ludzi bez miejscowek.

Moge zniesc, ze facet stojacy nade mna prawie sie na mnie kladzie…

Moge zniesc, ze kobieta siedzaca kolo mnie strasznie sie rozpycha…

Moge zniesc, ze kurtka faceta stojacego obok jest zrobiona ze swinki i pachnie swinka i jej mieszkaniem…

Moge zniesc, ze autobus jest pelen moich znajomych ze szkoly, ktorzy chca ze mna koniecznie porozmawiac niezaleznie od mojej woli…

Moge zniesc, ze autobus wlecze sie wyjatkowo wolno, a potem nagle dostaje przyspieszenia i nie moge oszacowac godziny przyjazdu…

ALE NIGDY, PRZENIGDY I POD ZADNYM WARUNKIEM NIE ZNIOSE TEGO, ZE KIEROWCA SLUCHA DISCO POLO !!!

PS. Pytanie „branzowe”: czy powinnam zaskarzyc PKS z tytulu nienalezytego wykonania swiadczenia??

W sobote samotnie wracalam do domu ok. 23. Droge od przystanku do bloku pokonywalam szybkim, zdecydowanym krokiem. Wkraczajac w alejke oddzielajaca burżujsko-luksusowe osiedle Dembudu od parku, katem oka dostrzeglam dwoch rozmawiajacych mezczyzn. Kiedy zaglebilam sie troche w pusta alejke i zaczelam przemykac pod okalajacym dembudowskie posiadlosci murem, jeden z zakapturzonych mezczyzn zaczal isc za mna. Szlam szybkim, ale rownym krokiem, zeby nikt nie pomyslal, ze uciekam… Chcialam tylko jak najszybciej dojsc do konca pustej alejki. Mezczyzna z tylu byl coraz blizej mnie.
Wreszcie udalo sie. Doszlam niemal do swojego bloku. Pod klatka dostrzeglam starszego mezczyzne z dwoma psami, Otworzyl mi drzwi wejsciowe. Za mna wszedl mezczyzna z psami i facet idacy za mna.
Weszlam do windy.
Mezczyzna z psami zostal na parterze.
Do windy wszedl facet idacy za mna.
Wcisnelam X pietro. Facet nic.
Wygladal nijako, taki okutany i zakapturzony.
Zaczelam zdejmowac szalik, zeby mi go nie zacisnal.
Nie patrzylismy na siebie.
Winda zatrzymala sie na moim pietrze. Wysiadlam z windy. Facet za mna.
Skierowalam sie w strone swojego korytarza. Facet za mna.
Przemierzalam korytarz w strone swoich drzwi. Facet za mna.
Juz prawie stalam pod swoimi drzwiami. Facet zapukal do sasiednich. Ktos mu otworzyl. Wszedl.

To byl sasiad – „Królik”…

______________________________________

Wszystkim odwiedzajam mojego bloga, zarowno tym ujawniajacym sie, jak i robiacym to skrycie, z okazji Świąt Bożego Narodzenia skladam życzenia rodzinnego ciepla, radosnej, spokojnej atmosfery i pogody ducha. Merry Xmas everyone :-))))))))

Jako, ze ostatnio poruszam na blogu tak istotne sprawy jak moj stosunek do zimy tudziez wyzszosc pierogow nad karpiem, postanowilam napisac w koncu cos bardziej osobistego.

Oto 10 faktow z życia AELki , czyli cos, co zawsze chcieliscie wiedziec (albo nie), ale wstydziliscie sie zapytac (albo to nikogo nie obchodzi…)

1. nie potrafie prowadzic samochodu, ale… prawo jazdy uzyskalam majac 17 lat zdajac egzamin za pierwszym razem (calkiem legalnie), a poza tym uwielbiam podrozowac samochodem i powinnam zostac tak naprawde kierowca TIRa…

2. wyznaje poglad, ze prawdziwy mezczyzna zaczyna sie od 80 kg, uwielbiam poteznych mezczyzn, nie przeszkadzaja mi meskie brzuszki ani meski tluszczyk w zadnym miejscu, ale… moj Aktualny Kandydat Na Meza wyglada jak ktos pomiedzy Adamem Małyszem a Arturem Partyka…

3. jednym z moich ulubionych zajec (obok spania, jedzenia i seksu) jest czytanie; trudno mi zasnac, jesli czegos nie poczytam przed zasnieciem, a bywa to nawet ksiazka telefoniczna albo podrecznik hodowli trzody chlewnej…

4. wmawiam mojemu bratu, ze jest dzieckiem konfliktu serologicznego, ze jest beznadziejny i ze rodzice go wydziedzicza, ale… jesli grozi mu jakas krzywda natychmiast „wlacza mi sie agresor” i bronie go jak lwica…

5. zasadniczo jestem „sztywniara” i raczej trudno mnie nazwac dusza towarzystwa, ale… zdarzalo mi sie tanczyc w knajpie na stole i zejsc dopiero kiedy nieznany dzentelmen zagrozil mi, ze jeszcze jeden moj ruch biodrami i mnie zgwalci…

6. za niecaly miesiac skoncze 25 lat, ale… nie dotarlo do mnie jeszcze, ze jestem juz dorosla i moge robic co zechce….

7. za swoja ogromna slabosc uwazam brak pewnosci siebie, ale… odnosze wrazenie, ze ludzie uwazaja mnie za dosc zarozumiala osobe…

8. mam kompleks na punkcie rownosci (a raczej krzywosci) swoich zebow; prawdopodobnie wydumany i zupelnie nieuzasadniony, wiec… uwazam, ze mam calkiem ladny usmiech :-)))))))

9. z jednej strony uwielbiam moje okulary i uwazam, ze dodaja mi tajemniczosci oraz czynia moja twarz bardziej interesujaca, choc w zimie zaparowuja, nie moge isc na plaze w slonecznych okularach ani spokojnie pojsc na basen, ale… nigdy nie pomyslalam dluzej niz 5 sekund o mozliwosci noszenia szkiel kontaktowych…

10. nie znosze gotowac, ale… w zasadzie potrafie ugotowac wszystkie podstawowe potrawy i kiedy juz cos ugotuje, to jest to calkiem niezle…

Czy to bylo wystarczajaco osobiste?

Lubie Wigilie nie tylko ze wzgledu na jedyna w swoim rodzaju atmosfere, ale rowniez ze wzgledu na jedzenie…
Moje ulubione potrawy to oczywiscie barszcz z uszkami, kapusta z grzybami i pierogi z kapusta. Jesli chodzi o ryby to ostatecznie moge sie poczestwoac ryba po grecku, jesli jest to filet, natomiast sledzia nie tkne za zadne skarby swiata…

Lubie jak Wigilia pachnie mandarynkami i czekolada z orzechami :-)

Jezeli chodzi o jedzenie w pozostale swiateczne dni, to jak zwykle jest to problem… Znow nie mamy pojecia co chcemy jesc… Indyk odpada, bigos odpada, a przeciez nie bede zmuszac mamy, zeby mi w swieta obierala kartofle…Na pewno bedzie mnostwo salatek i ciast. Poza tym oczywiscie objemy sie na goscinnych wystepach u babci i cioc…

Juz nie moge sie doczekac :-))))))))))))

Kiedys nie wyobrazalam sobie, ze moglabym wyjsc z domu bez makijazu. Zawsze znajdowalam czas i ochote na nalozenie podladu, cieni w kilku odcieniach i staranne wytuszowanie rzes…
Fakt, w makijazu wygladam o niebo lepiej niz bez niego.
Teraz kosmetykiem, ktorego uzywam najczesciej jest chyba krem pod oczy.
Nawet do pracy potrafie przyjsc tylko z odrobina pudru na twarzy i tuszu na rzesach…
Co prawda zdarza sie, ze pani w sklepie prosi mnie o dowod, ale jakos to znosze :-)))))))

Podobnie jest z ubraniem. Dotychczas z luboscia stroilam sie w plaszczyki, kostiumiki i KONIECZNIE buty na wysokim obcasie. Mialam jedne stare dzinsy, a na plaskim obcasie – tylko kapcie…

Teraz – smialo moge powiedziec, ze najlepiej czuje sie w Levisach i zaczynam sie powaznie zastanawiac nad kupnem jakichs butow typu Puma… Jeszcze troche, a zafunduje sobie bojowki!!!

No coz, chyba dorastam…

Capricorn

21 komentarzy

Przed chwila zapoznalam sie ze swoim horoskopem kulinarnym wygrzebanym na portalu Szef Kuchni .

Otóż okazuje sie, że jako Koziorożec jestem zwolenniczka tzw. zdrowej zywnosci. A poza tym: „Z reguły są dobrymi gospodyniami. Gotują dobrze, tanio i zdrowo. Rozsądnie gospodarują pieniędzmi, znają gdzie i co najtaniej można kupić. W jej domu nic się nie zmarnuje. Wyczarowują coś z niczego. W spiżarni półki pękają w szwach.”

Hmm… Troche irytuje mnie, ze osobom spod tego znaku przypisuje sie same nudne cechy typu obowiazkowosc, ambicja, ostrożnosc, oszczednosc, punktualnosc, pragmatyzm czy przedwczesna dojrzalosc…
A jeszcze bardziej irytuje mnie to, ze w moim przypadku to prawie wszystko PRAWDA !!!

Niedawno przeczytalam jakies ogloszenie w sprawie pracy. Brzmialo mniej wiecej tak: „zatrudnie atrakcyjne, bezpruderyjne panie do 25 lat”…

Do diabla, jesli chce poswiecic sie hmm… branzy rozrywkowej, to powinnam sie pospieszyc. Na przekwalifikowanie zostalo mi juz tylko miesiąc i pięć dni…

A poza tym zycze wszystkim milego weekendu :-)

Wielokrotnie w zyciu wmawiano mi, ze jestem silna. Ze dam sobie rade. Bez wzgledu na okolicznosci. Najczesciej slyszlam to od swoich partnerow. Troche w to nawet uwierzylam.

I jest tylko jedna rzecz, z ktora nie potrafie sobie dac rady. Stres…

Zżera mnie od srodka, sprawia, ze mam ochote wyc. Blagam los, zeby to sie juz skonczylo, zeby miec to za soba…

Denerwuje sie z byle powodu, przezywam ze zdwojona intensywnoscia…

Cholerny stres odbiera mi radosc zycia, nie pozwala podejmowac nowych wyzwan, nakazuje biernosc…

Stres sznuruje mi usta i umysl, wprawia dlonie w drzenie, a usta czyni suchymi…

Na razie przegrywam z nim walke, ale jest coraz bardziej rozjuszona…

Bede walczyc i wygram!!!!!

Nie rozumiem jak mozna cieszyc sie z nadejscia zimy…
I co w tym fajnego, ze mozna wywinac orla na chodniku i trzeba chodzic jak kon po lodzie?
I co w tym fajnego, ze jest cholernie zimno i ciemno?
I co w tym fajnego, ze trzeba chodzic w czapkach, rekawiczkach i grubych kurtkach? Skoro wiadomo, ze najlepiej wygladam jak mam na sobie gora dwie rzeczy plus buty…
I co w tym fajnego, ze autobusy sie spozniaja i trzeba stac na przystankach?
I co w tym fajnego, ze do wyjscia z domu trzeba sie przygotowywac minimum kwadrans, a w lecie mozna po prostu zalozyc buty i wyjsc…?
I co w tym fajnego, ze nie mozna sobie postac na dworzu, bo sie zaraz marznie i trzeba caly czas siedziec w pomieszczeniu?

A jesli ktos jeszcze lubi zime, to powinien dzis o 7 rano zobaczyc dzieciaki w jedej wsi 100 km od Wawy czekajace na autobus, ktory zawiezie je do szkoly… Biedne, male skulone dzieciaki, ktore musialy wstac pewnie przed 6…Jak stadko gawronow…W lecie jest przynajmniej widno.

Byle do wiosny…

Tak sobie ostatnio obserwuje i mysle, ze nie cierpie nieogolonych facetow…

Przede wszystkim wyglada to niechlujnie. Jak taki wyraz lekcewazenia wobec otoczenia. Jak nieumyte zeby i rozczochrane wlosy…
Badzmy szczerzy, niewielu facetow wyglada dobrze z kilkudniowym zarostem.
Mowi sie, ze prawdziwy mezczyzna rano goli sie dla wszystkich kobiet, a wieczorem dla wybranej…Ja wymagam tylko jednego golenia dziennie.

A jesli juz jestem przy kwestii „wieczorem dla wybranej” to zapewne nieogolonym panom zmienilby sie punkt widzenia, gdyby ktos potraktowalby ich buzie papierem sciernym. Bo kobiety czasem wlasnie tak sie czuja…

Moj kolega z pracy zwierzyl mi sie ostatnio, ze chetnie zamienilby koniecznosc golenia na comiesieczna damska przypadlosc… No nie wiem… Ja mam i przypadlosc, i koniecznosc golenia. Co prawda nie twarzy, ale nie znam zbyt wielu mezczyzn tolerancyjnych dla niewydepilowanych kobiet…

A zatem: FACECI, BADZCIE DLA NAS OGOLENI NA ZIME ;-)


  • RSS