ael blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 9.2003

Właśnie sobie ogladam… „Czterej pancerni i pies”, odcinek „Kwadrans po nieparzystej”… TVP 1 , godz.23.45

Za tzw. „moich czasow” to „Czterej pancerni i pies” lecialo w telewizji w soboty kolo 9 rano…
No, ale czasy sie zmieniaja…

Pamietam za to, ze jako 4-latka oswiadczylam mamie, ze chce, zeby byla wojna, bo wtedy moj tata bedzie dzielny jak Janek Kos. Byla oszolomiona ogromem mojego dzieciecego braku i nadmiaru wyobrazni jednoczesnie…

Ceremony

9 komentarzy

Witamy na dzisiejszej cermonii. W kategorii osób, które kochają mnie najbardziej na świecie jedyną nominowaną oraz zdobywczynią statuetki jest…

{tu potegujacy napiecie stukot werbli}

MOJA MAMA

{huraganowe oklaski}

W tym miejscu zamiast podziekowan laureatki nastapi uzasadnienie. Otóż moja mama tuz po pracy wskoczyla do autobusu i gna przez Polske, aby opiekowac sie mna. Na jej decyzje wplynal fakt, ze niejaki kolega Endrju ulegl zarazeniu i tez legl, aby dogorywac u siebie. Wiec teraz juz totalnie nie ma kto mi pomoc…

Macierzynstwo to takie odpowiedzialne zadanie. Mama pewnie wolalaby w weekend odpoczac po calym tygodniu pracy…
Troche sie o nia niepokoje, bo zgodnie z planem powinna wyladowac na dworcu ok. 20.30, a jak wiadomo dworce nie sa najbezpieczniejszymi miejscami, zwlaszcza o tej porze.

Swoja droga skonczy sie wstawanie do komputera, zeby poczte sprawdzic….

A tak BTW to w wyzej wymienionej kategorii nie zostal wymieniony moj brat, bo tez jest chory, moj tata, bo ktos musi opiekowac sie bratem, moja babcia, bo nic nie wie o chorobie, itd.

Oby do wyzdrowienia…

NIECZYNNE Z POWODU CHOROBY

ale fajnie, co?
Doktorek dal mi antybiotyk i zwolnienie. Ledwo zipie. To chyba mistrzostwo swiata w bolach gardla i okolic.

Gardlo bolalo mnie od poniedzialku, ale dopiero wczoraj wieczorem poczulam zblizajaca sie chorobe tak na serio.

Najciekawsze jest to , ze jestm sama w domu i w zasadzie nie ma mi kto przyslowiowej szklanki wody podac. (Niech tylko nikt nie pyta jakie to przyslowie)

Gdybym nie umarla, to bede sie zglaszac.
Na razie bez odbioru!

Politechnika

11 komentarzy

Wczoraj otrzymalam list od rodzonego brata. List zawierał jego karte biblioteczna z Biblioteki Głównej Politechniki Warszawskiej.
Oto wyjątki z listu:
„Hello Młoda! Moja karta biblioteczna ma sluzyc wykorzystaniu Ciebie. Yeap! Tak wlasnie… Chodzi o to, ze jak odbieralem ksiazki z biblioteki, to dwie z nich byly przeze mnie zarezerwowane, ale nie zostaly jeszcze oddane przez studentów. Teraz juz sa – czekaja na odbiór do 25 wrzesnia. Z przyczyn oczywistych (mojego brata nie ma teraz w Warszawie – przyp. wlasny) sam ich nie odbiore i tu potrzebuje Ciebie. Zapewne taka wycieczka na PW dobrze Ci zrobi, bo to okazja do przenikania kultur, itd.”
Tu nastepuje recznie wyrysowana mapka oraz opis jak dla blondwlosej kretynki odnosnie sposobu trafienia do tej biblioteki.
Instrukcja jest zakonczona haslem MISSION COMPLETED!

Nizej nastepuje podpis – oczywiscie „Kochajacy Brat”.

No i dzisiaj potuptalam do tej biblioteki. Bylam juz wczoraj, ale jest czynna tylko do 15, a ja bylam przed 16.

Oczywiscie zrobilam z siebie bezradne kobieciatko (niezawodna metoda, choc troche uwlacza mojej inteligencji i godnosci jako kobiety, ale wiadomo – cos za cos) i wszyscy panowi mi chetnie pomagali. Zwlaszcza ten w bibliotece.

Dal mi jakies dwie ksiazki: „Zbior zadan z teorii glupotologii” i „Pola i costam elektroidiotyczne” czy cos takiego…

Odnosnie przenikania kultur, to nie spotkalam tam tylu przystojniakow ilu spodziewalam sie ujrzec… Moze przejde sie w czasie roku akademickiego ;P

A zatem: MISSION COMPLETED!!!

Molesta

12 komentarzy

czas akcji: dzis ok. 16
miejsce akcji: ul. Chmielna, Warszawa
bohaterowie: Ja i E.

Idziemy sobie Chmielna zmierzajac oczywiscie do Mercer`s. Wokol lansuja sie rozni ludzie, jak to na Chmielnej.

Z naprzeciwka idzie sobie koles wygladajacy, eufemistycznie rzecz ujmujac, nieciekawie… Jakis taki niedomyty i kiepsko ubrany…

-Czeeeeeeeeesc -rzuca luzacko do E.

-Witaaaaam – rzuca rownie luzacko E.

Odchodzimy kilka krokow.

Ja: -Kto to w ogole byl?!? Ty to masz tych znajomych…

-Nunu (to moja ksywa operacyjna – przyp. autorki), to byl Vienio z Molesty – wyjasnia wciaz niesamowicie luzacko E.

Swietnie. Po prostu swietnie. Nie dosc, ze jestem niewyrobiona kulturalnie, to jeszcze poczulam sie jak babcia, ktorej wnuczek objasnia napisy na MTV.

Chyba czas zainteresowac sie wspolczesna tworczoscia…

Odnosnie szalenca z bronia w gmachu TVP:

„Widzisz?! To fifka, która była pod twoją szafą! Kiedy ty skonczysz z
narkotykami?
- Jakie narkotyki! Uwierz mi od kiedy ciebie poznałem zmieniłem się,
zerwałem ze swoją przeszłościa, jesteś jedyną którą kocham.
- Synu! To ja – twój ojciec!”

A najbardziej drazni mnie to,ze istnieje spoleczne przyzwolenie za tzw. lekkie narkotyki. Czyli „dobre ziolo nikomu jeszcze nie zaszkodzilo, a moze byc fajnie”…
I w koncu wychodza akcje tego typu, co wczorajsza…

Kiedy czytam o sprawie z Radziejowa , a jednocześnie o rodzinach wielodzietnych to mysle sobie, ze antykoncepcja to jednak genialny wynalazek. I tylko antykoncepcja jest w stanie zapobiec takiemun stanowi rzeczy. Jestem legalistka, domagam sie bezwzglednego przestrzegania prawa i wiem, ze nic nie usprawiedliwia pieciokrotnego zabojstwa. Ale nie moge tez zrozumiec ludzi skazujacych swoje dzieci na smutne i pozbawione beztroski dziecinstwo…

Mam nadzieje, ze kiedy bede umierac, ten problem juz nie bedzie istnial…

Ostatnio podoba mi sie piosenka Kayah „Testosteron”. Podoba mi sie glownie ze wzgledu na warstwe muzyczna, bo ma w sobie taki specyficzny „power”, ktory stawia czlowieka na nogi…
Ale tekst tez jest warty blizszego zainteresowania…

To przez Ciebie on wraca do domu nad ranem
Wierząc w jedno „przepraszam” za tysiąc Twych głupstw

No coz, jesli nie robi tego codziennie i uprzedza w jakiejs formie, ze to sie zdarzy, to trudno odmowic doroslemu mezczyznie prawa do spedzenia nocy poza domem… dobra strona nie mieszkania wspolnie jest to, ze w zasadzie mozna sobie wracac do domu nad ranem nie narazajac sie na wymowki…a ze mezczyzni najczesciej bagatelizuja kobiece troski, to inna sprawa…

To przez Ciebie jej płacz nocą słyszę zza ściany

Z dwojga zlego wole slyszec placz kobiety, niz placz dziecka… dorosla kobieta moze sie jakos bronic przed przyczyna placzu, dzieci sa bezbronne…

Gdy mu dłoń ściaskasz w pięść, co opada na stół

Kiedys jeden znajomy opowiadal mi,ze zazwyczaj jest bardzo spokojnym czlowiekiem, ale wyprowadzony z rownowagi potrafi uciec sie do takiego gestu, uderzenia dlonia w stol… na szczescie tego nie doswiadczylam…albo bym sie rozesmiala, albo rozplakala…

Oskarżam Cię o łez strumienie
Osamotnienie, zdradę i gniew
Oskarżam Cię o to cierpienie
Wojen płomienie, przelaną krew

Ten fragment kojarzy mi sie z atakiem na WTC…Kiedy sie o tym dowiedzialam oczyma wyobrazni ujrzalam mojego brata i mojego owczesnego chlopaka (obydwaj w wieku mocno poborowym) wyruszajacych na wojne. Bo przeciez jeden czlonek NATO zostal zaatakowany, wiec Polska, jako inny czlonek, musialaby w ewentualnej wojnie uczestniczyc. I oni by sobie pojechali, a ja i wiele innych kobiet zostalybysmy ze swoim osamotnieniem, lzami i cierpieniem…

Ty go uczysz jak nie sercem, lecz czuć rozumem

I to jest wlasnie to czego mezczyznom czestokroc zazdroszcze… ze nie sa tak wrazliwi jak ja…ze podchodza do sprawy analitycznie i na chlodno…ucze sie tego od nich…

Chcesz, by wierzył, że kochanie na sprzedaż jest

Tego, ze milosc (raczej „milosc”) jest sprzedajna akurat nie uczy mezczyzn testosteron, tylko niektore kobiety… Im wiecej pieniedzy i koneksji ma mezczyzna, tym wiecej „milosci” wokol niego…

Ty mówiłeś, że strach lepszy jest niż szacunek
Więc mu broń wkładasz w dłoń i wciąż każesz mu biec

Mezczyzni sa strasznie odmienni od kobiet, ale przeciez roznorodnosc jest trescia zycia…

A tak poza tym, to nie oskarzalabym o wszystko testosteron. (Wiem, to tylko taka przenosnia) Człowiek jest, jaki jest, powinien odpowiadac za swoje czyny, a nie znajdowac usprawiedliwienia w postaci hormonow.

No, to do nastepnego PMSu…

Istnieje taki stereotyp myslowy, ze mezczyzni nie znosza robic zakupow, chodzic po sklepach i centrach handlowych, a jesli juz to robia, to wrecz ekspresowo.

Jako, ze spedzanie polowy dnia na wydawaniu pieniedzy nie jest moim ulubionym zajeciem, do tej pory tego stereotypu na swojej drodze zycia nie zauwazylam. Dla mnie podaczas zakupow robionych w towarzystwie problemem jest raczej moje skapstwo. Faceci jak dotychczas karnie w sporadycznych wyprawach sklepowych uczestniczyli, sluzac rada i noszac torby.

Odnotowalam natomiast fakt, ze stanowie ulubione towarzystwo zakupowe (zwlaszcza jesli chodzi o zakupy tekstylne) dla mojego brata. Moge wrecz pokusic sie o stwierdzenie, ze zajmuje sie amatorsko stylizacja, a moj brat jest jej obiektem…

No i pewnego pieknego dnia trafilam na anty-stereotyp. Chodzi oczywiscie o kolezke Endrju .

Otoz wyzej wymieniony nie dosc, ze uwielbia chodzic po sklepach, doradzac, przynosic do przymierzalni, dywagowac na temat kroju i skladu tkaniny, spedzac godziny na odwiedzaniu kolejnych sklepow, to na dodatek potrafi powiedziec: „nie wyjdziemy z centrum handlowego dopoki sobie czegos nie kupisz!”

Jestem osoba, ktora lubi miec pieniadze, a nie je wydawac, totez czesto ujawnia sie pewien konflikt interesow.

I dzis podaczas kolejnej wyprawy zakupowej nawet wspomniany towarzysz zakupow nie wytrzymal. Postawil ultimatum. Efekt – nowe, czarne pantofelki o modnym ostatnio fasonie.

Nie jestem juz bosa…

Na pocieche po nieudanej wyprawie zakupowej (nadal jestem bosa, mimo pomocy Curiosity ) nabylam zel nablyszczajacy do ciala oraz udalam sie na przedpremierowy pokaz filmu „Stara baśń. Kiedy słońce było Bogiem”. Ja bym raczej nazwala ten film „Długi film o zabijaniu”. Trup sciele sie gesto i to w kazdej mozliwej formie zgonu…

Ogromne wrazenie wywarla na mnie kreacja Ewy Wiśniewskiej jako Jaruchy. To naprawde sztuka zagrac kogos tak szpetnego i odrazajacego w taki przekonywujacy sposb… Małgorzata Foremniak tez jest niezla. Naprawde piekna, taka rodzima Lady Makbet.
Z panow podobal mi sie Bohdan Stupka jako Popiel.
Michał Żebrowski nie jest dla mnie przekonywujacy, jego twarz jest juz zbyt „ograna”. On mnie po prostu nie przekonuje do swoich emocji…
Maria Niklińska z kolei nawet na tlo sie nie nadaje… Ale moze to moja zawisc…

Generalnie zirytowalo mnie odejscie od wielu watkow z ksiazki, przeinaczenie ich i wprowadzenie nowych.
Czytajac powiesc, w glowie wyswietlilam sobie projekcje mojej wlasnej wizji tej historii, a Hoffman ujal to zupelnie inaczej…

Wole ksiazki. Nie znam chyba zadnej ekranizacji lepszej od oryginału… Wole ksiazki i juz…


  • RSS