ael blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 8.2003

Przypomniala mi sie historyjka o moim znajomym eM. Otoz eM po 6 latach zwiazku zostal porzucony przez swoja ukochana, ktora wymienila go na starszego biznesmena z jachtem i paroma innymi meskimi zabawkami. W ciagu tych 6 lat eM i narzeczona dorobili sie wspolnego konta w banku, niezbyt zasobnego, ale jednak wspolnego. No i eM w pewnym momencie uswiadomil sobie, ze konto nalezy zlikwidowac, a do tego potrzeba obydwoja wspolwlascicieli. Zadzwonil przeto do swojej ex z prosba o rychle spotkanie w celu udania sie do banku. Szanowna ex (ktora zdazyla juz zrobic debet na rzeczonym koncie) odpowiedziala rezolutnie, acz niezbyt grzecznie, ze oglednie rzecz ujmujac ma cala sprawe gdzies, bo ona teraz to wyjezdza na wakacje do Egiptu z nowym narzeczonym, samolot odlatuje z Okecia wtedy to a wtedy i eM moze zadzwonic za miesiac i znowu prosic. Przy okazji dala mu do zrozumienia co sadzi o jego frajerskim stosunku do zycia i braku najnowszego modelu Mercedesa.

W eMa jakby szlag trafil. Nie namyslajac sie wiele (czy raczej wrecz przeciwnie) zadzwonil do swojej znajomej, ktora zupelnie przypadkiem jest prokuratorem (pozostale dane zastrzezone). Opowiedzial jej cala historie. Darujmy sobie drobiazgowe szczegoly. Faktem zas jest, ze droga ex nastepnego dnia otrzymala wezwanie do prokuratury, dziwnym trafem dokladnie na dzien i godzine odlotu samolotu…
Do prokuratury przybyla, indagowana na okolicznosc jakiegos tam zajscia zeznala, ze nie ma pojecia o sprawie i w zyciu nie miala z tym nic wspolnego…Co zreszta bylo prawda, totez opuscila prokurature dosc szybko. A samolot odlecial…
eM nie sadzi,aby udalo jej sie przebukowac bilet…

Tak mi sie przypomnialo, bo ostatnio mam z eMem na pieńku…

Troche wyszlo jak w „Sami swoi”, kiedy Wicia pojechal po kota, a wrocil na koniu…
W kazdym razie chcialam kupic buty. No i mam nowa torebke. Wcale jej nie chcialam, ale Endrju mi kazal. (Ogolnie wiadomo, ze ja jestem osoba pozbawiona wlasnego zdania i podatna na wplywy, hehehe…)
Poza tym mam kulki do kąpieli z Sephory, cos tam jeszcze do kąpieli, kawalek rozowej koronki z H&M (faktycznie niezle zaopatrzone) i ksiazke Dolegi – Mostowicza…
Buty kupil Endrju… Przecenione z 445 na 89. Slaaaaboooo?

Mysle, ze wystarczy juz zakupow na ten kwartal. A z cala pewnoscia wystarczy opisow zakupow…
A ja nadal bosa…

Gdybym była gejem, absolutnie i bez pamieci zakochalabym sie w kolesiu, ktory pracuje w sklepie Dr. Martens w Al. Jerozolimskich. Jest super słodki i bardzo sie stara. Na swojej pracy nie zna sie w ogole, ale jest na tyle sympatyczny, ze wrecz staralam sie ulatwic mu prace (czyli znalezienie butow).

Acha, jego cecha charakterystyczna jest to, ze nie mozna miec watpliwosci co do jego orientacji seksualnej. I, do diabla, mimo to jest slodki…

Mam tylko jedno zastrzezenie: odnosze wrazenie, ze byl znacznie milszy dla mojego faceta niz dla mnie… Ale wybaczam mu to, i jego niekompetencje, i ogolne zagubienie, bo… nie moge sie oprzec jego chlopiecemu urokowi. A gdybym byla gejem to…w ogole…

Ale butów nie kupilam. W ogole w tym sezonie chyba bede chodzic boso…

Jak ide do szkoly to sie ucze, jak ide do pracy to pracuje, a jak ide do knajpy to sie bawie. Najlepiej na calego.
Tak tez bylo wczoraj : 3 piwa ( to rekord w tym roku), karaoke i tance… Chyba nie jestem jeszcze taka stara…
I nie do konca rozumiem osoby, ktore przychodza i spuszczaja nos na kwinte…
A poza tym uwazam, ze karaoke jest po to, by sie dobrze bawic i wyszalec, a nie po to, zeby zwalic wszystkich na kolana brawurowym wykonaniem jakiejs rzewnej piesni…
Ja popisalam sie wykonaniem „Malgoski”, tez poniekad brawurowym…

A dzis w nocy snilo mi sie, ze na tego bloga trafily (juz pierwszego dnia) osoby, ktorych bym sobie nie zyczyla. I wcale nie chodzi tu o rodzicow czy szefa… „Zobaczylam” ich wpisy w komentarzach i … Czyzbym zaczela lapac blogowa schize…?

Inicjacja

6 komentarzy

Mój pierwszy blog…
Zupełnie jak dziecko pierworodne…
Sprawa jest niezwykle rozwojowa…


  • RSS